reklama

Kochany mężuś

reklama
brawo Kalrolla, brawo... lepiej od razu powiedz ze to Twoja wina bo jak powiesz ze źle przymocował to nie doczekasz się juz nigdy przytwierdzenia czegokolwiek do ściany ;)
 
;D ;D ;D gdyby moj malz powiedzial "wieczorem", to byloby wieczorem za jakies.... pol roku. tyle standardowo czeka sie na wykonanie uslugi :laugh: :laugh: :laugh: ::)
 
:) :) :) Karolla - teraz sprawa gniazdka będzie sobie znowu dojrzewać :)
A u mnie jest odwrotnie - to ja się zawsznie nie mogę do działania zmobilizować, a mój małż to wysiedzieć nie może jak ma coś do zrobienia. Oczywiście nie mówię tu o sprzątniu, nie, nie. Ale jak np. MUSI umyć auto (co po prostu kocha) to nie ma zmiłuj. W zeszłą sobote spóźniliśmy się do znajomych o godzinę PRZEZ TO. I on nie rozumiał daczego jestem wściekła. Przecież musiał skończyć to ważne niecierpiące zwłoki zadanie. NO!
 
reklama
Karolla, u nas też jedno nagminnie wypadało, mąż poprawiał a ono wypadało, aż sama się za nie wzięłam i juz nie wypada ;D ;D ;D ;D
A krzesełko Iguni też sama zkręciłam bo mąż był w pracy ;D ;D ;D ;D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry