Gosik, kochana, super.
pamietam te muzykę, oj, pamietam...w noc przed urodzeniem Jonatana praktycznie non stop miałam na brzuchu odbiornik, bo tetno zanikalo...skurcze co 4 minuty...16 godzin piekiełka, poki pan Kobylec łaskawie na obchód nie przyszedł i nie zbadał...i natychmiast na cesarkę. 3 punkty malego...a potem 1, 1, 1, 1...przez 3 dni.
Tak, ta muzyka...bijące serduszko...
Najpiekniejsza muzyka matki...
Martuśka, co tam sto lat! Ja bede żyć wiecznie! ;D
Piekę własnie piegusa w nowej formie silikonowej. Mniam, zobaczymy. Jak sie sprawdzi, kupie sobie całą serię foremek. Juz mnie denerwuja te smarowane blachy...Czy jest jakis dzien w roku, żebym ja coś nie piekła, hę?
Ide herbatkę z melisy zrobić.
Mania, ok, ok, ok. Dzidzius ma zawsze wysokie rejestry, szybciej bije serduszko niz u nas. Jonatan urodził się w 35 tygodniu...trzymaj sie jak najdłużej, nie puchnij...i zmierz sobie ciśnienie. Jak dolne nie przekracza 100 a górne 160 to jeszcze nie tragedia...Mój rekord 180/110...a przy porodzie, przy skurczach 200/160...ale ja jestem nadciśnieniowiec. Ważne, żeby nie puchnąć równoczesnie ze wzrostem ciśnienia. To by była gestoza...fu.