Pogoda jak malowana, co?
Uwielbiam poniedziałki!!!
o niedzielnym lenistwie mozna wreszcie ruszyc do pracy! W niedziele tak mnie ręce świerzbia, że plącze się tylko....az wczoraj złamałam sie i o 17 opieliłam truskawki. Jezus powiedzial, że jak wół wpadnie do studni w sabat, mozna go wyciagac, to i chwasty można wypielic, tak mysle, jak dusza roslinki....I jeszcze powiedzial, że czlowiek nie jest dla sabatu, ale sabat dla czlowieka.
Z czym sie zgadzam w całej rozciąglości.
No więc ruszam do boju poniedzialkowego. ugotowałam juz rosołek oddzielnie na marchewce i indycze udka odzielnie, odlałam wywar, mięszko wzuciłam do marchewkowego rosołku i jeszcze zrobie ryż i juz obiadek.
teraz szybko neske waniliowa wypije, zagryze bieszczadzkim sucharem i hejże! Na dwór.
Trujemy dzis z ojcem mszyce na czeresniach i jasminach.
Pa pa.