Kalina
Matka synów
E tam...fajnie tak ponarzekać. Człowiek cieszy sie że nie jest facetem.
Ale ja w sumie wole bałaganiarzy od pedantów i lalusiów. Facet na luzie jest ciekawszy, weselszy...
Mój mąz jest pośredni. Bardziej porządnicji ode mnie, ale to nic trudnego, wiekszośc ludzi na planecie jest bardziej porządna ode mnie. Żebyście widziały moją torebkę! mam w niej wszystko, tylko spluwy brak. Ale ciężarek ołowiany jest, nie wiem skąd. I śrubki. I zasuszony kwiat czosnku. I wysypane pieniądze. Komórka, aparat cyfrowy, mnóstwo paragonow wszystko luzem...papierki po Bounty...i po kukulkach...Grzebień, chusteczki, wizytówka dentysty, ginekologa, nowy notes, stary notes...
mój mąz ma tylko portfel w kieszeni spodni. I jakos zyje...
Kocham go strasznie, między innymi daje mi maksimum wolności- laptopa mi sprawił, żebym mu nie podbierala kompa i żebym mogla mieć swoja tapete, swoje KDE, swoje folderki...Mam potężny zbior ebooków i fotek o wnętrzach i ogrodach, ciuchach i obrazach...
Mogę czytac, pisac, malowac, gotowac, nie gotowac, sprzatac, nie sprzatać...w zamian ja mu daje wolnośc w jego pasjach. I o to chodzi.
Fajne mamy wieczory- on w swojej pracowni przy laptopie, ja w salonie, laptop na zabytkowym stole, na koronkowej serwecie, obok bukiet, herbata, szarlotka...ekstaza normalnie.
Dzieci spia...teściowie soią....wczorak koedukacyjnie rechotalismy ze smiesznych fotek na bb, najbardziej z tej:
polski tir powraca z Bialorusi...
Ale ja w sumie wole bałaganiarzy od pedantów i lalusiów. Facet na luzie jest ciekawszy, weselszy...
Mój mąz jest pośredni. Bardziej porządnicji ode mnie, ale to nic trudnego, wiekszośc ludzi na planecie jest bardziej porządna ode mnie. Żebyście widziały moją torebkę! mam w niej wszystko, tylko spluwy brak. Ale ciężarek ołowiany jest, nie wiem skąd. I śrubki. I zasuszony kwiat czosnku. I wysypane pieniądze. Komórka, aparat cyfrowy, mnóstwo paragonow wszystko luzem...papierki po Bounty...i po kukulkach...Grzebień, chusteczki, wizytówka dentysty, ginekologa, nowy notes, stary notes...
mój mąz ma tylko portfel w kieszeni spodni. I jakos zyje...
Kocham go strasznie, między innymi daje mi maksimum wolności- laptopa mi sprawił, żebym mu nie podbierala kompa i żebym mogla mieć swoja tapete, swoje KDE, swoje folderki...Mam potężny zbior ebooków i fotek o wnętrzach i ogrodach, ciuchach i obrazach...
Mogę czytac, pisac, malowac, gotowac, nie gotowac, sprzatac, nie sprzatać...w zamian ja mu daje wolnośc w jego pasjach. I o to chodzi.
Fajne mamy wieczory- on w swojej pracowni przy laptopie, ja w salonie, laptop na zabytkowym stole, na koronkowej serwecie, obok bukiet, herbata, szarlotka...ekstaza normalnie.
Dzieci spia...teściowie soią....wczorak koedukacyjnie rechotalismy ze smiesznych fotek na bb, najbardziej z tej:
polski tir powraca z Bialorusi...