Dzięki Missdior, ja to już pie......dolca dostaję z tym wszystkim. Do niczego się nie nadaje, ale kompletnie. Zastanawiam się kiedy mój M. mi powie że ma dość mnie. Zresztą w cale mu się nie będę dziwić bo już sama z sobą wytrzymać nie mogę hehe. Można nad tym świrem jakoś zapanować? Ostatnio zupę spaliłam, talerz rozbiłam tak kompletnie nieprzytomna chodzę, a nastrój to mam taki, że bez kija nie podchodź. Mam nadzieję, że to z czasem słabnie, bo jeśli rośnie to się chyba do izolatki zamknę. Na ten moment opieprzyłam samą siebie (nie ma to jak samokrytyka) i na chwilę pomogło. Też tak masz?