reklama

Kubuś 28 tc+2, 770 g

reklama
lekarze mówią jedno - dysplazja. Wczoraj wieczorem jescze było wszystko w miare, co prawda saturaja troche leciała w dól ale nie spadała poniżej 85%. kubuś mial podawany antybiotyk, bo okazalo się, że znowu pojawiły się ogniska zapalne w płucach, ale wydawało się, że tym razem obędzie się bez rurki. Myślę, że jutro porozmawiam z ordynatorem na temat ewentualnego przewiezienia do Centrum. Narzeczoną Kuby- Gabrysię w Wawie postawili na nogi, a była ponad dwa miesiące na respi, teraz już tylko maseczka. Ja już nie mam siły, nie wiem co robić. Nie mogę powiedzieć, że lekarze olewają sobie sprawę, bo robią wszystko co w ich mocy, ale może w Centrum i Kubusia by postawili na nogi
 
Może rzeczywiście przeniesienie Kubusia dało by efekty.
Porozmawiaj szczerze z lekarzem prowadzącym maluszka na pewno pomoże Ci podjąc decyzję
W końcu wszyscy mają na celu dobro dziecka
Dużo sił życzę:*
 
Porozmawiaj. Mój Franek tez przez 2 mies na respi i cały czas sytuacja trudna - b trudna - krytyczna itd. Poprosiłam o przeniesienie i włączyłam w sprawe konsultatnta wojewódzkiego ds neonatologii. Po przenosinach dziecko po 5 dniach zeszło z respi, po kolejnych 5 z nCPAPu a po miesiącu było w domu. Lekarze w naszym szpitalu powiedzieli mi wprost ze nie dają rady.
Mały był transportowany na respi ok 120-130 km. Ile wy byście mieli?
 
Do Lublina 124 km, do Warszawy 160 km. Jeżeli mialabym wplyw na wybór miejsca to Warszawa, bo mamy tylko 80 km. Poza tym mam w Warszawie Siostrę i brata i mnóstwo rodziny, więc nie byłoby problemów z noclegiem
 
Rozmawiałam z bratem i trochę mnie postawił do pionu. Jestem pewna, ze gdyby lekarze sobie nie radzili z moim aktywistą, to na pewno juz by myśleli o przeniesieniu. Jutro na spokojnie porozmawiam z ordynatorem i zobaczymy. Ten mój Kropek postanowił teraz wychorować się, żeby już potem nie robić akcji. Wiem jedno, będzie dobrze, bo innej opcji nie ma
 
Może sobie radzą ale... może gdzie indziej poradziliby sobie jeszcze lepiej? Nie wiem. Nie chce nic sugerować ani namawiać, nie wiem gdzie lepiej. Wiem jak różnie może być w szpitalach.
Pewnie, że będzie dobrze, to wiadomo :)
Wojtusiowi w szpitalach też ciagle coś dolegało ale odkąd wyszlismy to jest dobrze. Lepiej dłużej posiedzieć w szpitalu, żeby potem było mniej nerwów.
Dużooo zdrówka dla Was wszystkich.
 
reklama
brat ma też synka wcześniaka. Przy Jasieńku to nasz Kubuś wszystko przechodzi jak to się mówi lajtowo. Jasiek nie dość, że wcześniak to jeszcze rozszczep kręgosłupa, wodoglowie, w szpitalu złapał wszystko co możliwe. Dlatego jak mam doła to jakoś tak Sławek (brat) do pionu mnie stawia i jakoś tak łatwiej potem jest.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry