reklama

kuchnia Malucha

Konradek tez od dawna je surowe jabłak i banany.
A ostatnio z zapałem wcina chleb. Heh, jeszcze niedawno wyzywałam tesciowa zeby mu chleba nie dawała bo gluten itp. az zaczełam nagle napotykac artykuły o tym ze schemat zywienia sie zmienił, i nie ma dowodów na to ze podawanie glutenu wczesniej niz w 10 miesiącu uchroni dziecko przed alergią. I ze od 5 miesiąca nalezy podawac kaszke manne. Za rok bedzie jeszcze inaczej, wole sobie nie wyobrazac jak to bedzie jak moje dzieci bedą miały dzieci:-D Bo mam dwa lata róznicy pomiedzy dziecmi, ale mówię wam ze wiele sie zmieniło, szczególnie w zywieniu;-)
A obiadki to ok 3 razy w tygodniu z słoiczka reszta gotwana na parze przez mamusie. Niestety zauwazyłam ze bardziej mu smakują słoiczkowe dania niz kuchania mamusi:dry:
 
reklama
wow no to szalejecie dziewczynki...ja to chyba jakaś wyrodna jestem:confused: Paula jeszcze nie jadła nic surowego ani chlebka,tylko sloiczki no i ostatnio jako nowość chrupeczki....a bananka jak podajecie zmielonego??bo wiem że jabłuszko można zeskrobać łyżeczką albo na tarce na najmniejszym oczku...
 
ja stosuje sie do starej szkoly daje malemu wszystkiego sprobowac :-)nawet jadl juz biszkopty:happy:patija zauwazylam te zmiany miedzy moimi 5 lat roznicy i zaszly ogromne zmiany w zywieniu:szok: tak samo robilam przy pauli jadla razem z mama :-)maly ma bardzo chec jesc z maminego talerz nie moge nic przy nim zjesc bo az sie slini :-)teraz zamierzam rozpoczac nauke gryzienia i wprowadzic posilki nie calkiem zmiksowane :tak:tak czytam o tym zywieniu wszedzie co innego i badz tu madra chyba trzeba szukac zlotego srodka;-)
 
My jesteśmy po pierwszej próbie zupki zrobionej przez mamusie. Pierwsze koty za płoty: najpierw za słabo zmiksowałam - odruchy wymiotne, potem okazało się, że proporcja mięska do warzyw zachwiana, za dużo kurczaczka, no i dobrze, że wdomu był słoiczek z obiadkiem, a jutro dogotuje ziemniak i marchewki, dorzuce masełka i zrobimy drugie podejście :tak:.Ww końcu osiągniemy jakiś kompromis, mam nadzieję, że prędzej niż później :laugh2:. A co do owoców, to surowe jabłuszko też wróciło do łask, spróbuje jeszcze z bananem, ale tochę później, bo teraz te gotowane zupy, nie chce jej za bardzo w brzuchu namieszać :laugh2:, bo znowu wrócą zaparcia. Prędzej zrobię jej kisiel z musu jabłkowego.
 
Podziwiam Was, że tak wygotowujecie i staracie się. Ja przez to karmienie piersia strasznie jestem leniwa. Słoiczek zupki, słoiczek z owocami po poludniu i na więcej mnie nie stać Reszta to non stop pierś. Czasem nawet tylko pierś, jak jesteśmy poza domem. Tez się zastanawiałam nad surowym jabłkiem, bo przeczytałam,że mus zapiera a surowe rozluźnia. Moja dzidzia z kolei przepada za bułka. Jak dostanie pół buły to dziamga i z 15 minut.
 
Drugie podejście zaliczone :-D!
Pyszna zupka od mamusi smakowała aż jej się uszy trzęsły. Martyna ma specyficzny sposób wyrażania zadowolenia - "traktorek", pluje z radości (jak jest sfrustrowana też ;-), ale przy jedzeniu to zaszczyt dla karmiącego). Jeszcze mamy porcję na jutro, a następną zrobię z brokułem. To nie takie czasochłonne jakby się mogło wydawać więc podołam. A jaka to przyjemność, jak się serce raduje, gdy dziecko domaga się kolejnej łyżeczki :-D.
 
Pola nie bioję się glutenu, zgodnie z nowymi zasadami można wprowadzać produkty glutenowe dzieciom juz od 5 miesiąca. Do zupki dodaje małemu tez kaszy manny. Nic mu sie nie dzieje.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry