reklama

Kuchnia

reklama
O jejku!!!Już tak mało czasu zostało a ja także nie dałam tatuśkowi w kość:-pna poczatku ciąży zrobiłam mu awanturę o ketchup bo kupił nie taki jak trzeba i musiał lecieć po drugi a potem sobie nie przypominam juz podobnych sytuacji:-(aha i raz jak się wywłóczał z kolegami to zachciało mi się na gwałt mleka do popicia zgagi i wiecie co przywiózł mi to mleko i uciekł dalej do kolegów:tak:ale dobre i to ....:-D:-D:-D:-D
 
ja też mojego nie męczyłam :sorry2: miałam zachcianki, ale to zazwyczaj jak na zakupach byłam to sobie coś kupowałam - ale żeby mąż specjalnie po coś jechał do sklepu - nie zdarzyło sie tak :no:
 
i u mnie to samo - raz tylko na początku cieży miałam zachciankę na pomidory z cebulą i mój mąż musiał lecieć do sklepu w niedzielę o 23 po cebulkę - ale i tak jej nie kupił więc tylko focha strzeliłam :angry:
Chyba jesteśmy za dobre :-D
 
Mój to też jest dobry :-D sam sobie jabłuszka nie weźmie i nie obierze ale jak ja je wcinam to zaraz się przy koleguje na kawałeczek .... bo ode mnie lepiej smakuje :baffled: niby. Odwrotnej sytuacji nigdy nie było bo sam się za jabłko nigdy nie weźmie.
 
reklama
Z jabłuszkami to coś w tym jest, ja też ostatnio lubię jeść je w formie chipsów (pokrojone na ćwiartki, lub wręcz na plasterki - chociaż ja nie obieram, bo pod skórką jest najwięcej witamin). A mój B. chętnie się dołącza... do jedzenia, bo do krojenia to chyba tylko raz w życiu udało mi się go zmusić :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry