reklama

Kuchnia

reklama
wiem że kiedyś mojej mamie ktoś podarował taki zaczyn i trzeba było go trzymać pewien czas i podarować innym...ale chyba wszyscy o nim zapomnieli potem;-)

dzisiaj moim numerem jeden był szpinak (krojony i gotowany w domku:-))
 
Z tego co kojarzę , zaczyn tego ciasta dzielisz na części. Jedną zostawiasz sobie a resztę rozdajesz znajomym. Z tej części którą zostawiasz pieczesz ciasto. Każda kolejna osoba tak jakby dorabia tego ciasta bo jest minimalna liczba osób które musisz obdarować. Po pewnym czasie jest taki efekt, że zawalają cię tym ciastem i nie wiadomo co z tym robić, bo tak jakby koło się w końcu zamyka. Nie wiem czy dobrze pamiętam ale moja matka to ciasto przeklęła
 
reklama
Nie wiem czy dobrze pamiętam ale moja matka to ciasto przeklęła
Hehe :-D
Zależy od tego, jak bardzo znajomi się przykładają do przekazywania zaczynu dalej, jeśli wszyscy są grzeczni i nikt ciasta nie wyrzuci w połowie, to faktycznie ciasto mnoży się do potęgi. W końcu to łańcuszek :-)
Problem w tym, że mojej koleżance zachciało się przypomnieć tę zabawę, tylko nikt nie wie, jak ZACZĄĆ ten łańcuszek, to znaczy jak zrobić pierwszy zaczyn...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry