reklama

Kwiecień 2009

Witam się w poniedziałkowe południe.
U nas pogoda gatalna. W nocy był huragan i gradobicie:baffled:
Powodzenia na wizytach dzisiejszych:-)
Malutka trzymam kciuki za Ciebie - dasz radę;-)
Ja już po zakupach, wczoraj w nocy miałam lekkie skurcze, ale to takie przepowiadające bo mój brzucio jeszcze wysoko jest. Przy chodzeniu boli mnie dół brzuszka i spojenie, ale jeszcze daję rade. Torba nadal nie spakowana, jakoś boję się ją spakować, a K mnie pogania z tym.
U mnie w szpitalu też każą się przekręcić na lewy bok przy ktg.
 
reklama
Klucha podziwiam Cię, że do tej pory i tak pracowałaś :tak::tak: i to patrzę, że nie lekko masz w tej pracy.. tyle na nogach maskara

wiesz ja juz sie chyba przyzwyczailam do tego typu pracy, mialam gorsza knajpe jak mieszkalam w londynie:tak::tak:
a najgorsze jest to ze ja z checia jeszcze tydz lub dwa bym se posmigala do pracy tylko ze wg lekarza to mi dwa tyg i ciut zostalo:wściekła/y:

zgadzam sie z skunkanka nie ma to jak dory pendrak ja mam i se chwale
 
Aha proponuje zakup pendrive'a i archiwizowanie wszystkiego, co wazne:-)


Dzięki skunkanka za radę.... część zdjęć mam na płytkach, ale nie robiłam ostatnio tego na bieżąco i niestety troszkę zdjęć i innych rzeczy umarło razem z dyskiem.

Ostatnie fotki mam jeszcze na aparacie , więc aż takiej tragedii nie ma ( sama się pocieszam) ale wiadomo każdych wspomnień żal. :-(
Dzięki Bogu nauczyłam się tego na studiach, że co ważniejsze jakieś prace to wysyłałam sobie na maila.

Teraz obiecuję sobie, że systematycznie będę zgrywać i wywoływać fotki.:tak:

Zobaczymy jak to będzie w praktyce :tak::tak::confused::confused:
 
Z wywoływaniem zdjęć u mnie kiepsko było zawsze, nawet ze ślubu mamy wywołaną część tylko. Ale wszelkie dokumenty i zdjęcia wrzucam na pena, płytki mają u mnie nadzwyczajną przypadłość rysowania się bez względu na sposób przechowywania:-)
 
Dzięki skunkanka za radę.... część zdjęć mam na płytkach, ale nie robiłam ostatnio tego na bieżąco i niestety troszkę zdjęć i innych rzeczy umarło razem z dyskiem.

Ostatnie fotki mam jeszcze na aparacie , więc aż takiej tragedii nie ma ( sama się pocieszam) ale wiadomo każdych wspomnień żal. :-(
Dzięki Bogu nauczyłam się tego na studiach, że co ważniejsze jakieś prace to wysyłałam sobie na maila.

Teraz obiecuję sobie, że systematycznie będę zgrywać i wywoływać fotki.:tak:

Zobaczymy jak to będzie w praktyce :tak::tak::confused::confused:
Mój braciszek okazyjnie kupił dyski zewnętrze (cena 10 funtów zamiast 100) i jeden nam się dostał w prezencie... dzięki temu zawsze mamy dwie kopie... a przejrzane i obrobione są nagrywane też na płytki... co do wysyłania mailem trzeba uważać bo niektórzy bezpłatni providerzy nabierają praw autorskich :wściekła/y: ciężko się do tego dogrzebać w regulaminach ale niestety bywają takie klauzule...

Ja muszę iść się wywietrzyć bo chyba zaraz usnę - pod blok i z powrotem ale zawsze wymuszony spacer będzie - niestety muszę kupić przecier na dzisiejsze spaghetti i pieczywko. Mąż by kupił w drodze z pracy ale piekarnia jest do 16:30 i później dopiero od 18:00 a on akurat przed 17 wraca...
 
bylam troche pospacerowac z J mimo ze deszcz pada mala w niebowzieta a mnie moze coc chwyci po takim spacerku,
myslalam ze tylko na mojej ulicy woda niedo uzytku a to w colym miasteczku bo plucza sieci wodociagowe i niemozna pobierac wody nigdzie:szok:bezsensu zeby cale miasto wody pozbawic.

ide pomidorowke robic:tak:

skunkanka u mnie tez wszystkie dane, zdjecia procz tego ze sa na plytach to jeszcze na wszelki wypadek na kartach pamieci.:tak:
 
Hejka ponownie dwupaczki.

Ja właśnie po drzemce południowej jestem, obudziły mnie jakieś skurczyki i to wcale nie takie delikatne ale raczej na dole brzucha, chyba spróbuję je rozchodzić.

Muszę zaraz jechać na zakupki i do laryngologa z córką.
Potem jakiś obiadek szybki będę musiała wymyśleć.

Do tego jest mi smutno bo daliśmy ogłoszenie że sprzedamy moje autko, a łudziłam się że nikt go nie kupi bo tak je uwielbiam, a niedawno dzwonił facet i w środę przyjedzie go oglądać. Jak transakcja dojdzie do skutku to skazana będę na auto mojego męża, wielkie i ciężkie, wrrrrr.

Kurcze, brzuch mi się wciąż napina.
 
reklama
Gosiaczek co do autka to ja Cie rozumiem... jak mi M powiedzial, ze bedziemy moje zmieniac na jakies lepsze, to mi sie strasznie przykro zrobilo. Ale to nic, jak odcierpialam pozbycie sie mojego pierwszego - Malucha mialam, no najlepsze auto na swiecie... i przynajmniej sie z przygodami jezdzilo...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry