U mnie bocianów nie widać, za to na balkonie znalazłam gniazdo gołębia z jajkiem (skubany wykorzystał chwilę nieuwagi

) i co prawda czuję się mordercą, ale wywaliłam cholerstwo. Wolę trochę wyrzutów sumienia od ptasiego przedszkola tuż obok pokoju małego.
Czytałam Was przez weekend, ale siły nie miałam na pisanie. Za to domek prawie posprzątany (zostały ze 2 prania i łazienka), spacery długie zaliczone, witamina S dla przyjemności, a nie wywoływania maluszka też :-), no i w końcu - ależ jestem z siebie dumna! - udało mi się skończyć ostatnie prace dla mojego szefa. Jeszcze tylko jutro po ktg i wizycie u gina śmignę do roboty ze zwolnieniem (mam nadzieję, ze lekarz wypisze mi je na dłuzej niż tydzień, bo przez święta nie przyjmuje ;-)) i już mogę leżeć, pachnieć i czekać na małego



Co do teściowych, to moja na święta nie przyjeżdża, choć się zapowiadała i... normalnie mi szkoda. To naprawdę równa babka, choć dzieli nas ponad 3 dekady. Poza tym to będą moje pierwsze w życiu święta tylko w dwupaku + mąż i dziwnie mi z tym, bo moja rodzina jest naprawdę duża i zawsze nas pełno... No ale nie zdecyduję się teraz na podróż do rodziców
Objawów porodowych brak, mały się ciągle rozpycha, ale na szczęście w cywilizowanych

porach, tj. noce przesypiam bez problemu. Wyglądam jak małe słoniątko, ale pomyślałam, że co mi tam i w sobotę byliśmy na sesji foto z moim J. Jak już będziemy mieli rezultaty, to się pochwalę jakąś fotką na zamkniętym.
Wszystkim przeterminowanych wysyłam te bociany, które mogłyby do mnie chcieć skręcić, bo mi akurat do porodu się nie spieszy :-).
Miłego popołudnia, kochane!