reklama

Kwiecień 2009

reklama
becik ja w pierwszej ciąży 25 kg przytyłam i jakoś szybko się pozbyłam, już po samym porodzie jak przyszłam do domu miałam ponad 11 kg mniej, potem jeszcze przy karmieniu kilka kg spadło. najgorsze były te ostatnie 5-6 kg
 
dziewczyny ja już myslę jak to będzie...moja mama ze mną i z siostra tez tyle przytyła ale ze szpitala już wychodziła lżejsza o kilka kilo a po miesiącu miałą za sobą ponad 20 kilo.....oby tak było....ojje
 
nioo ale karmienie...upały....nocne wstawanie....duuzzzooo spacerków,myślę ze damy radę dziewczyny...byle zdrowe i całe dzidziunie były a reszta to od nas zalezy:-D
 
Chociaż ja cały czas chodzę w spodniach sprzed ciąży i to na dodatek w rurkach (moje ulubione);-) Ale ja tak mam, że nogi mi nigdy nie tyją - takie patyczki a na nich baaalon :))
 
reklama
Jestem z powrotem. Zła :baffled:
Niewiele załatwiłam w przychodni. Pocałowałam klamkę, bo okazało się, ze moja gin ma dzisiaj dyżur w szpitalu i w przychodni nie przyjmuje, zresztą cały tydzień, dopiero w poniedziałek.
W drodze powrotnej wstąpiłam do M. do pracy i podeszliśmy do mojej gin na oddział. Powiedziała, że spokojnie mogę przyjść w poniedziałek, posłuchała tętna dziecka i "dała błogosławieństwo" na prostaglandyny, czyli na przysłowiową witaminkę "S" ku radości mojego M.:tak:
A potem jeszcze posłuchałam od paru osób, że tak szybko nie urodzę, bo brzuch mam jeszcze wysoooko :-(
A po tym wielkanocnym skurczu M. mówił, ze mi opadł :-(
Kurczę, ja mam jeszcze chwilę do terminu i już mnie "nosi", współczuję wiec tym bardziej przeterminowanym. No ale co możemy zrobić jak nie czekać... W poniedziałek mam urodzinki i miałam nadzieję, ze mała zrobi mi prezent i wyjdzie, ale skoro ten brzuch jeszcze na to nie wskazuje, i skurczy za bardzo też nie mam, to już powiedziałam do M., że jeszcze w maju będę w tej ciąży chodzić... :sorry:

QUOTE=angela6;3510823]becik ja w pierwszej ciąży 25 kg przytyłam i jakoś szybko się pozbyłam, już po samym porodzie jak przyszłam do domu miałam ponad 11 kg mniej, potem jeszcze przy karmieniu kilka kg spadło. najgorsze były te ostatnie 5-6 kg[/QUOTE]
Rzeczywiście to pocieszające. Też mam nadzieję, że ze szpitala wyjdę jak najlżejsza, a potem ostre gubienie reszty, bo ostatniego maja mam komunię mojej chrześnicy, a tydzień później chcemy ochrzcić małą, to nie wypada, żeby mamusia spasiona jeszcze chodziła ;-) A będzie co gubić - 15kg na plusie :baffled:

Idę się trochę położyć po obiedzie - dziś upichciłam zupę ogórkową, a na drugie - ryż, kotlety z jajek i sałatka z pekińskiej.
I może poprawię sobie humor bombonierką......

Narazie!!!
Ps.Fajnie, ze Gabi do nas wróciła:happy:
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry