a ja wlasnie wkurzylam sie jak niewiem co



zaczelo sie od tego, ze chyba ktos sobie jaja glupie robi, a ja myslalam, ze umre

siedze sobie teraz w domku, czytam gazetke, a moje psy spia.. w pewnym momencie wszystkie sie zerwaly i polecialy pod drzwi i zaczely tak strasznie szczekac, ze az sie poderwalam.. troche sie zdziwilam, bo ani nikt nie dzwonil domofonem, ani nie pukal.. podeszlam pod drzwi i widze, ze przez wizjer ktos mi patrzy do mieszkania, a jak ja spojrzalam to oko zniklo

wystraszylam sie jak niewiem co i ucieklam spod drzwii

nie minelo nawet 5 minut i zadzwonil telefon, wiec poszlam odebrac, a tu sie okazalo, ze znowu dzwonia w sprawie tych 2 tys co niby mamy oddac do banku, ale kobieta mi powiedziala, ze ona ze mna nie bedzie rozmawiac, bo to sa sprawy finansowe mojego meza a nie moje

wkurzylam sie jak niewiem co i jej powiedzialam, ze bardzo to dziwne, ze to tylko jego sprawy, bo jakby przyszlo do placenia to placilibysmy oboje, a pozatym myslelismy, ze sprawa juz jest wyjasniona i ze to nie nasza wina, ze oni maja "balagan" w papierach.. ma jeszcze dzwonic jak mezus wroci, ale jak przyjdzie to ja juz mu powiem co ma mowic
