reklama

Kwiecień 2009

Hej kobitki

Ja z rana zasmarkana :baffled: w nocy spać dobrze nie mogłam i dużo się kręciłam, a mój K sobie w najlepsze chrapał, no myślałam, że wyjdę z siebie...
A dziś jeszcze troszke nauki, pakowanko, obiadek-pierożki ruskie iiiii ruszam do Poznania, jutro zajęcia, całe szczęście, że w niedziele nie musze być na wykładach więc w sobotę wieczorem powrót do domku-to jedyne w tym wszystkim pocieszenie...

Miłego dnia babeczki:-)
 
reklama
Witam, nawet troszkę pospałam ale dopiero od 3 w nocy, oczywiście z przerwami na siusiu ale za to do 10.30.

Malutka takie skurcze o których piszesz to ja mam od około 20 tyg. i w sumie to podobne uczucie do tego gdy dzidzia się wypina, z tą różnicą że czuje się to na całym brzuchu i czuć stopniowe napinanie się brzuszka a potem rozluźnianie, a jak dzidzia się wypina to robi to nagle i też nagle znika.

Powodzenia na wizytach życzę i ogólnie miłego dzionka. Ja zmykam zawieźć córkę do szkoły, zakupki, no i mamy ferie zimowe.
 
W końcu nadrobiłam Wasze wczorajsze pisanie. :-)
Dzięki Dziewczyny – wizyta była więcej niż udana i jestem spokojna. Następna za dwa tygodnie. ;-)
Cieszę się też bardzo z Waszych udanych wizyt. Dzieci rosną nam zdrowo. :tak:
Za wszystkie, które dopiero idą na wizyty, trzymam kciuki. :tak:
Współczuję wszystki zakatarzonym, zakichanym i kaszlącym, kurujcie się. :-)
I znowu mam zgagę :zawstydzona/y:. Wy też tak macie?
Mi rewelacyjnie pomagają migdały. :tak:
-teraz może utworzymy NOWY ZAMKNIETY tylko nasz i tylko z zaufanymi dziewczynami które długo piszą i znamy sie z postów a nie co zrobiła wspomniana nikt...że spęd ludzi zrobiła na zamkniety że każdy kto chciał miał dostep to mija sie z celem takiego wątku. więc sprawa jest otwarta :-)
Dobry pomysł. :-) Nie wszystkie tematy nadają się na wątek otwarty, tak jak i zdjęcia.


Na Niktosięęę spuszczam zasłonę milczenia, choć jak znów zaczęła mącić to nóż mi się w kieszeni otworzył. :wściekła/y: Na szczęście doszłam do wniosku, że szkoda mojej energii na jałowe dyskusje.
 
cześć dziewczyny,
ale tu dziś pustki :szok:, no nic u mnie niby wszysko ok, wyspałam się i w ogóle ale jakiś humor okropny... a dziś jedziemy po łóżeczko i niby powinnam sie cieszyć i w sumie sie cieszę, ale jakoś tak mi smutno :-(, no nic taki dzień, oby szybko minął.
 
Hejka!!!!!
Ale wczoraj przybyło postów, zanim ogarę wszystko minie ciut czasu!!!
Spaczyzna ja podałam tylko stronkę jak on wygląda, sorki. Ale wyczttałam,że waży około 14,5 kg, nie wiem czy to dużo czy mało, ale jak na nasze wraunki, mieszkamy na wsi niedaleko lasy, stawy wiec na takie eskapady wydaje się nam całkiem ciekawy.
Myfa zgadzam sie z Tobą, bo ja w momencie gdy wzięto mi Tuśkę na kardiologię pojechałam z Nią, miesiec spędziłam na krześle przy jej łóżeczku, najpierw modląc się aby żyła, potem dziękując za cud a M jakoś dał radę w domku. Moja mama gotowała, ale i on miał swoje obowiązki. Dziecko skłania nas do postępowania o jakim sobie nie wyobrażamy i nie zawsze najważniejszy jest dom, porządek czy ciepły obiad, czasem ktoś daje nam obuchem przez łeb, mówi coś co wali nasze wartości i wtedy zostawiamy wszystko bo nagle wiemy co jest najważniejsze.
Ja osobiście należę jeszcze do forum dzieci z wadami serca i tam też zdarza się,że ktoś znikąd przybiera czyjąś postać, dziewczyny szybko to zauważają, ale nienktóre osoby wracają:wściekła/y: Nie wiem ja nie mam takiego zmysłu, może dlatego,że zaganiana pracą i z ciągle chorujacym dzieckiem czasem nie mam czasu wejść do netu.
Ale cóż bywam u Was może rzadko, ale niestety nie mam mozliwości częściej, widzę jak się zrzyłyście i to jest tutaj cudowne,że wchodząc na forum znajduję osoby potrafiące rozmawiać wspierać się i radzić sobie nawzajem. I dlatego ściska mnie każdy wykryty TROL choć może Ci ludzie mają jakieś problemy i tak szukają ucieczki...nie wiem:no:
Nigdy Wam o tym nie pisałam , ale ja sama jestem dzieckiem samobójcy:zawstydzona/y: i jakoś takoś żal mi ludzi z problemami, bo mój tato był kochany, ale niestety chory i od prawie 15 lat go nie mam.
A co do mnie, no cóż ja dzis ciut niewyspana i nadal chora. Wczoraj Tuśka urządziła czekanie na Tatusia i jak Marcin wrócił przed 23 z pracy to masakra:szok:, krzyku i radości nie było końca a spać poszli dopiero po północy. Teraz tato zabrał ją na spacer z psami a ja mam chwilkę dla siebie, więc zajrzałam do Was.
Mam pytanie czy któraś z mam, które mają już jedno dziecko miały cesarkę. Ja wiem,że mi grozi i jakoś strasznie się boję:sorry2: Z Tuśką poród był trudny, ale naturalny i trwał 15 minut a teraz ciąć mnie chcą:no:, no i jeszcze powiedzieli mi,że na polnej w Poznaniu Mama 24 h po cesarce dostaje dziecko i... radź sobie kobieto sama:-( Z Tusia dostałam ją od razu i całą noc po porodzie nosiłam, choć wcześniej 2 razy zemdlałam w WC. Było mi ciężko bo chodziłam jak lunatyk, ale nikt ze szpitala nie wpadł na pomysł, aby zobaczyć co jest nie tak, bo oczywiście byłam ja, pierworódka. Kiedy po 10 m-cach od porodu wyjaśniono mi,że wada serca dała znać o sobie najbardziej w pierwszej dobie po porodzie już wiedziałam czemu Mała tak płakała, czemu ja po powrocie do domu dostałam szoku poporodowego z temp 41' i wzywano do mnie karetkę:zawstydzona/y:
teraz choć wszyscy mi się dziwią nie wrócę na tamtą porodówkę i pojadę do Poznania- 50 km aby urodzić. W pracy wszyscy patrzą na mnie jak na nienormalną, myślą,że skoro już studia skończyłam to wielkomiejska się robię a ja poprostu boję sie Wrześni!!! Mam ała psychicznego i nie chcę tam wracać. Nie wiem,może ja naprawdę jestem nienormalna:zawstydzona/y:, nie wiem czy w Poznaniu będzie lepiej, ale będzie inaczej tam nie pójdę z duszą na ramieniu.
Oj sorki ale cosik dziś doła mam bo skurcze przepowiadające mam od pewnego czasu a to nakłania do myślenia o porodzie.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia i wielu słodkich kopniaków pod Sercem!!!!!!!!

PS. czy ja mam coś nie tak z kompem bo zawsze tło było żółte a teraz jest białe?
 
Ostatnia edycja:
Czesc Kobiełki:-)
ale se pospalam....obudzilam sie o 11, ale w nocy ok 5 sie obudzilam, bo cos mi zimno bylo...okazalo sie ze M zajumał mi koldre, oczywiscie w zaden sposob nie moglam jej odzyzkac, wiec musialam spac pod jego, znacznie grubsza...w niej chyba cos jest, bo nie pamietam, kiedy tak dlugo spalam;-)

co do napinania-faktycznie, napiety jest wtedy caly brzuch. Bejbis sie wypina okresowo, tyle ze u mnie to trwa nawel kilka minut hihihi czasami czuje z prawej albo lewej strony dolnej czesci brzucha takie jakby malusie plecki:-)

Aga wspolczuje Ci, naprawde ciezkie przezycia masz za soba...jesli chodzi o Twoj porod - olej baby. Mieszkajac w malej miejscowosci nie da sie uniknac roznych zgrzytow, a jesli jeszcze pracujesz w babskim towarzystwie, no coz, szkoda komentowac...z cyklu "nie daj Boze cos osiagniesz, to my Ci zatrujemy zycie"...przerobilam to, na szczescie zdarzaja se perelki, ktore w nosie maja babsie gadanie, najwazniejsze, zebys Ty czula sie komfortowo. A ja tlo tez mam biale, tylko zolty pasek z lewej strony forum:-)

A co do trolli - gdzies tak na jesieni jeszcze zagladalam tutaj, pozniej faktycznie zrobilo se niemilo, a ja doszlam do wniosku, ze szkoda moich nerwow...ale juz po wszystkim, wiec cieszmy sie, ze mamy siebie;-)
A dzisiaj na obiadek chinszczyzna - to w ramach podpowiedzi hihi;-) ewentualnie jeszcze barszczyk i krokiety;-)
 
Aga wszystko ok z twoim kompem,czasem taka strona sie pojawia.
A ja juz po śniadanku i spacerze z psem.Zaraz sie zabieram za pozmywanie,a poźniej moje wyczekiwane pakowanie.,,Do niedzieli musimy przeprowadzic sie na nowe mieszkanie.
Młody nadal mało aktywny.Czuje tylko co i raz jak sie przeciąga albo rozpycha(np.przed chwila noga pod żebrem).Mam nadziej ze to tak jak zawsze.W każdym miesiacu mial takie leniwe kilka dni a potem znow wszystko wracało do normy.Miejmy nadzieje ze teraz tez tak jest.
CO do napinania brzucha to nigdy nie moglam tego odróznić od wypinania młodego,ale ostatnio doznalam uczucia twardnienia.Ale zaraz stopniowo ustąpiło.
 
witajcie!
Ada - każdy z nas ma ze sobą jakiś bagaż, bardzo ci współczuję, że tak w Twoim życiu się potoczyło. Podziwiam też Twoją mamę, bo pewnie było jej z tym ciężko :-(. Mam nadzieję, że los dał ci wspaniałego człowieka do Twego boku i doczekasz cudownego potomstwa. ;-) Co do tych dołów, to też jestem w tym dobra, jak dopadnie, to z utęsknieniem czekam na noc.:baffled: A szpital - masz prawo wyboru i nie musisz się tłumaczyć. Uśmiechnij się kochana :-)
Spaczyna - pogoda sprzyja chandrom, ale nie poddawaj się :tak:.
 
Aga19790109 - po takich przeżyciach Twoje obawy są w 100% uzasadnione i wogle nie słuchaj ,,koleżanek", ty jesteś matką i dobrze wiesz co jest dla Ciebie i dzidzi dobre, skoro masz możliwość wyboru szpitala to dlaczego z tego nie skorzystać, w tym czasie najważniejsze by przyszła mama i jej dziecię czuło się bezpiecznie
 
reklama
Aga19790109 nie przejmuj się gadaniem ludzi, większość lubi ferować wyroki bez głębszej refleksji. :dry: Twój spokój i bezpieczeństwo są najważniejsze. To normalne, że po takich przejściach nie masz ochoty tam wracać. Poród to ciężki fizycznie i strasznie delikatny emocjonalnie moment dla kobiety. Najważniejsze czego Ty chcesz, co da Ci poczucie bezpieczeństwa i sprawi, że będziesz mogła cieszyć się tym szczególnym momentem. Nic nie mogę poradzić w kwestii szpitali, to moje pierwsze dziecko i jestem kompletnie zielona, ale zawsze służę dobrym słowem i wsparciem. :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry