nenius
Przyjaciółki 2008
Hej dziewczynki,
jestem dzisiaj bo z zakupów nici. Miałam bardzo nieprzyjemną sytuację dzisiaj w nocy. Dostałam bardzo silnych bólów brzucha. Na poród nie wyglądało bo nie był to ból nachodzący falami tylko stały ale na tyle silny, że wprost wyłam. Po 2 no-spach się poprawiło ale mimo wszystko pojechaliśmy w środku nocy do szpitala (oczywiście D musieliśmy zabrać ze sobą bo nie chciałam denerwować moich rodziców). Jedyne badanie jakie mi zrobiono to ginekologiczne i na jego podstawie lekarz stwierdził, że to na pewno nie ma nic wspólnego z ciążą - szyjka zamknięta. W drodze powrotnej znów zaczęło mnie boleć ale już lżej. W domciu wypiłam miętkę i łyknęłam apap, żeby jeszcze ciut pospać. Według mnie to był "skręt kiszek", prawdopodobnie po ogórkach konserwowych, ewentualnie hot-dogu z Ikei.
Teraz jest lepiej choć całe wnętrzności mam podrażnione jakby mnie kto skopał (i nie mam na mysli Marcelka ), zarówno od strony brzucha jak i pleców. Odstawiłam Darię do przedszkola (płakała ) a sama muszę trochę odpocząć, żeby mój brzuch doszedł do siebie. Najgorsze, że w domu mam potworny bajzel i chciałabym go uprzątnąć a tu niewiele mogę...no chyba, że po trochu...
Mam nadzieję, że u Was lepiej.
Ps. Reakcja Darii była zaskakująca - ucieszyła się, bo myślała, że zobaczy Marcelka - sądziła, że skoro jedziemy do szpitala to mały już się urodzi , na szczęście nie miała racji
jestem dzisiaj bo z zakupów nici. Miałam bardzo nieprzyjemną sytuację dzisiaj w nocy. Dostałam bardzo silnych bólów brzucha. Na poród nie wyglądało bo nie był to ból nachodzący falami tylko stały ale na tyle silny, że wprost wyłam. Po 2 no-spach się poprawiło ale mimo wszystko pojechaliśmy w środku nocy do szpitala (oczywiście D musieliśmy zabrać ze sobą bo nie chciałam denerwować moich rodziców). Jedyne badanie jakie mi zrobiono to ginekologiczne i na jego podstawie lekarz stwierdził, że to na pewno nie ma nic wspólnego z ciążą - szyjka zamknięta. W drodze powrotnej znów zaczęło mnie boleć ale już lżej. W domciu wypiłam miętkę i łyknęłam apap, żeby jeszcze ciut pospać. Według mnie to był "skręt kiszek", prawdopodobnie po ogórkach konserwowych, ewentualnie hot-dogu z Ikei.
Teraz jest lepiej choć całe wnętrzności mam podrażnione jakby mnie kto skopał (i nie mam na mysli Marcelka ), zarówno od strony brzucha jak i pleców. Odstawiłam Darię do przedszkola (płakała ) a sama muszę trochę odpocząć, żeby mój brzuch doszedł do siebie. Najgorsze, że w domu mam potworny bajzel i chciałabym go uprzątnąć a tu niewiele mogę...no chyba, że po trochu...
Mam nadzieję, że u Was lepiej.
Ps. Reakcja Darii była zaskakująca - ucieszyła się, bo myślała, że zobaczy Marcelka - sądziła, że skoro jedziemy do szpitala to mały już się urodzi , na szczęście nie miała racji
Odpocznij,póki dziecka nie ma.Bałagan nie zając,nie ucieknie;-)
najpierw bylam z psami na polu i wrocilismy w okrojonym skladzie
jednego gdzies zgubilam i go nie ma
niejestem robotem.