Hej dziewczyny!
Aha - fajnie, że już lepiej z tobą :-)
Tak czytam te forum i myślę, że to jakieś fatum. Wczoraj miałam chwilkę, więc was tylko poczytałam, by być na bieżąco. I tak sobie zauważyłam, że tak jak kłócimy się z M, to jakoś grupowo. Wy pisałyście o delegacjach i wyjazdach mężów, a mój wczoraj wrócił z pracy wściekły (bo lodówa, pralka, zmywarka w salonie, kanapa u tapicerza, stare meble kuchenne na śmietniku i właśnie miał kłaść elektrykę i takie tam) bo okazało się, że na 2 tygodnie od poniedziałku ma wyjazd do Lublina.



Sama też się wnerwiłam, bo wszystko rozwalone, materiały nagromadzone a tu klops. Ale dziś przyszedł mój tata i zbija starą glazurę i takie tam

. Mam nadzieję, że z tych nerwów nie urodzę wcześniej, bo teraz nawet nie miałabym jak do domu wrócić

. Jak pech, to pech.
Zimka - jak ci dobrze, moje szafki kuchenne będę dopiero za 4 tygodnie. Ale ci fajnie.
Za to wczoraj przyszedł zamówiony stolik okolicznościowy do salonu - jest śliczny

.
Gabi - koniecznie napisz po wizycie
A co do walentynek, to wczoraj mieliśmy romantyczny wieczór. Mój M elektryk - tak demontował starą instalację, że wysadziła prąd w całym mieszkaniu, a na pogotowie czekaliśmy do 23. Co prawda bez s..., ale i tak przyjemnie przy świecach
