reklama

Kwiecień 2009

My z moim Ł to wogole dziwna historia. Slub wzięlismy we wrzesniu 2006, mała miała 3 lata. Wczesniej kilka razy sie rozchodzilismy i schodzilismy (przeroslo go niespodziewane ojcostwo i to niepelnosprawnego dziecka). Niedlugo po slubie zlozylam papiery o rozwod - strasznie nam ten papier skomplikowal zycie. Małżonek nagle strasznie sie zmienil, traktowal mnie jak wlasnosc i zaczal byc agresywny do mnie i corki. Wyprowadzilam sie, a po 9 mies dostalimy wezwanie na rozprawe. Ja tam sie chcialam znow zejsc, albo chociaz separacje, ale ona mial jakas laske z dzieciakiem i nie chcial. Dopiero 3 miesiace po rozwodzie jak przyszla nasza pierwsza rocznica slubu i pojscie Oliwii do przedszkola - to znow sie zblizylismy do siebie. Jakos sobie wybaczylismy te dziwne akcje w miedzyczasie (a bylo naaaprawde ciezko, laska usilowala mu wkrecic ze jest z nim w ciazy zeby tylko do mnie nie wrocil), ale jakos sie wkoncu udalo. Gdy zaplanowalismy drugie dziecko poczac w wakacje cala rodzinka cisnela na ponowny slub ale dalismy spokoj. Juz nie chcemy miec wiecej papierka, lepiej nam bez niego.....
 
reklama
Cześć.Ja po ginie.Szyjka 18 mm:zawstydzona/y:,miękka,ale zamknięta.Dzidzia ok,waży 1950g.Zostaję w domu.Trochę mam się czasem po domu przejść,żeby zakrzepicy nie dostać.Pod ktg prawie godz. siedziałam,bo się łobuz ruszać nie chciał,w końcu raz się udało:dry:
Dzięki za kciuki.Pa.
Jednak dalej w domu. :-) Bardzo się cieszę, że wszystko w porządku z Tobą i dzieckiem. A szyjka dalej trzyma i pewnie do terminu wytrzyma. ;-)

Już jestem po wizycie.
Synek przy KTG szalał, a przy USG uciął sobie chyba drzemkę, bo jakiś nieruchawy był. ;-) Miałam mierzone przepływy przez pępowinę, u synka sprawdzone były przepływy przez serce, aortę i inne ogany. Wszystko działa wzorcowo. :tak: Nie udało niestety zmierzyć krążenia w główce, bo okazało się, że synek zszedł już bardzo nisko i chyba powoli szykuje się do wyjścia. Trochę to mnie zmartwiło, bo chyba trochę na to za wcześnie. Na szczęście szyjka jest zamknięta i twarda, ale muszę przystopować, bo mały na nią uciska. :-(
Z tego wszystkiego nie zapytałam jaki jest duży i ile waży. :-( Tak więc po wizycie mam mieszane uczucia. Najważniejsze, że synek jest zdrowy i z tego bardzo się cieszę. Z drugiej strony martwię się czy dotrwam do terminu. Na szczęście jutro zaczynam 33tc więc już dużo nie zostało.
 
Ja też uważam, że papierek do szczęścia nie jest potrzebny i niczego w dodatku nie gwarantuje. Niestety w naszym zbiurokratyzowanym świecie ten papierek wiele rzeczy ułatwia. :dry:

Mój M oświadczył się po trzech latach wspólnego mieszaknia. :tak: To była jego samodzielna i nieprzymuszona decyzja, ja byłam w wielkim szoku bo nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy o ślubie. :szok: Mieliśmy skromny ślub, tylko najbliższa rodzina (około 25 osób). Co prawda było trochę walki z moją rodziną, bo u nas zawsze były weseliska na 200-300 osób :dry:, ale w końcu postawiliśmy na swoim. :tak: Decyzję o dziecku podjeliśmy współnie, bo poczuliśmy, że teraz jest najlepszy moment. :tak:
 
Ma_Dunia : Nasze wesele było chyba przecietne - 70 os i to tylko dlatego ze mamy strasznie liczna najblizsza rodzine no i troche znajomych zaprosilismy. Zreszta tylko taki kompromis udalo mnam sie wytargowac z rodzicami, ktorzy chcieli zaproszic 2 razy tyle osob z jakiejs dalekiej rodziny, ktorej od wiekow na oczy nie widzielismy....Głupia ta tradycja, żeby na sile zapraszac mase osob, ktorych nie lubisz i z ktorymi na codzien nie utrzymujesz kontaktu tylko po to bo 'wypada'.....
Nie zaluje weseal bo bylo fajnie, ale ślub miedzy nami wiele zmienil, niestety tylko na gorsze. Zreszta akurat w naszym przypadku szczegolnie jesli chodzi o zycie codzienne, podatki, rozliczenia finansowe itp lepiej nam i wygodniej bez slubu. A cywilny mozemy jeszcze zawsze wziac :)
Nas też męczyli o slub on momentu jak sie okazalo ze w ciaze zaszlam, ale to bylaby juz kompletna porazka. Nie znam szczesliwych zwiazkow na sile stworzonych przy pomocy 'ciazy' ....niestety.....
 
reklama
Hejka dziewczyny!!

Ja po wizycie u położnej.... wszystko w porządeczku ;-)

Mały pokopał troszkę, ale wyjątkowo był spokojny i dał posłuchać serducha. Za tydzien mam USG to więcej będę wiedziała... a i mam jeszcze szczepionkę ze względu na konflikt serologiczny u mnie i męża. :tak:

A i poprostu ja nie wiem co ze mna jest.... przytyłam jak cholera :crazy: ale ja tego nie czuję.. nie wiem co się ze mną dzieje, może mały to jakiś gigant będzie :confused: Kurka masakra ....

Koga mam nadzieję że wyskoczyłaś już z dołka, a jak nie to przesuwaj się troszkę i wpuść koleżankę hipopotamkę... mam nadzieje, że nie ugrzązne tam na dobre :szok:

Gabi dobre wieści przynosisz, wiec ciesze się ... twoja szyjka otrzymała najwięcej kciuków chyba w dziejach tego forum :rofl2: oby tak dalej
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry