u mnie wojna, bo kazałam dzieciom lekcje robić, a nie z karabinami po necie biegac. bunt na całego.
do tego Janek zaczyna się gorzej czuć,ale cóż, wieczór
Pawelec dopiero do domku wraca i jak zwykle wszystko na mojej głowie.
wkurzyłam się trochę na swoich rodziców, kompletnie nie interesują się moją ciążą, pytałam, czy odwiedzą Jasia w przyszłym tyg, kończy dwa latka...ale mają inne plany.....fakt, że do babci jadą, do sanatorium ją zawieźć....ale do cholery, mogli powiedzieć, że na kolejny weekend przyjadą, albo coś w tym guście. wrrr.
Adi - nie stresuj się, dzieciątko potrzebuje spokoju. ehhh, chłopy już takie są