hej hej z wieczora... jakie smutki :-(
margola, kurcze... a co oprocz tej goraczki..? leczysz ja czyms? kurde.. a jakiegos lekarza nie masz, zeby do domu podjechal? ja bym nie czekala do poniedzialku i jak najszybciej poszukala jakiejs rady. 39,5 to juz wysoka goraczka.. bidulka malutka, no :-( ale mi was zal :-(
jak nie bedziesz mogla zbic goraczki to moj lekarz mi polecil taki sposob, zeby naraz dac panadol i ibum, bo to ponoc w dwa osrodki dziala rozne i zwieksza skutecznosc. u nas zawsze pomaga. najlepiej, zeby jedno bylo w formie czopka, a drugie w formie syropu, ale jak nie masz czopa to normalnie syropki.
adi - no co za gnojek okropny. wspolczuje. moj tez z tych nieczulastych, ale wiesz co? ja robilam to samo co ty. codziennie sniadanie, latalam, zakupy, dzieci do/z przedszkola, obiadki, sprzatanie i pranie.. i wiesz co? jakies pare tygodni temu sie zbuntowalam, nic do niego nie docieralo, ale zaczelam marudzic. cos mnie zabolalo - zaraz mowilam, jak bylam zmeczona - zaraz glosno mowilam, ze padam. po prostu narzekalam non stop, lapalam sie za brzuch i syczalam, jak cos zabolalo ;-) tak na wyrost troche, zeby wiedzial, ze mnie boli. a teraz w ogole nic nie robie (prawie) i musi sobie sam radzic. ale wiem, ze mnie kocha bardzo i nie byl swiadomy po prostu, ze juz jestem 'nie ta sama'.
polecam ten sposob i olej, ze nie bedzie zrobione (choc wiem, jak szlag trafia! nienawidze miec niedokonczonych spraw!!!)
nati - dobra szwaigerka! ale powiem ci szczerze, ze ja taka sama bylam w poprzednich ciazach. identiko. dwa dni przed urodzeniem Filipa caly dzien bylam w pracy, pakowalam z D paczki, potem 4h stania na poczcie w grudniu i nadawania paczek, kazdej po kolei.. a z Maksem to samo, latalam z ogromnym brzuchem jakby nigdy nic, a jak mi sie zaczely wody saczyc w dniu porodu, to postanowilam posprzatac w domu i obiad zrobic Filipkowi i D, bo wiedzialam, ze wroce dopiero za 3 dni ;-) dobra jazda. odkurzalam, wzielam sobie dlugasna kapiel itp.
ale teraz to postanowilam wlasnie sie byczyc, pierwszy i ostatni raz tak w zyciu :-) choc wolalabym sie czuc dobrze.
PS wlasnie spalam 4h i jestem z deka nieprzytomna. zamarzam pod kocem. brrrrrr.