reklama

Kwiecień 2011

Marma, współczuję jedzenia szpitalnego. Widocznie wszystko zależy od szpitala. W moim już wypróbowałam we wrześniu posiłków i wiem, że tragedia i że tego się przełknąć nie da. Ale mój szpital zadłużony, więc co się dziwić.

Chyba uniknę IP. Trochę się uspokoiło. Zdarza się, że jeszcze coś zakłuje ale już rzadziej i mniej boleśnie. No i Niunia się rusza jak trzeba. Wiecie co, ja myślę, że to przez kaszel, bo leżę i katar ścieka i nasila kaszel. Teraz trochę się podniosłam, wzięłam kolejną dawkę antybiotyku, tabletki Isla na kaszel i już lepiej. A z twardnieniem brzucha to już lepiej chyba nie będzie. Chyba im bliżej końca ciąży tym macica mocniej trenuje.
 
reklama
hej babki, wytargalam mojego D do lekarza, tzn na pogotowie (dzieki Bogu, cala dobe czynne i normalni lekarze przyjmuja, tzn ci przychodniowi). przy okazji sama poszlam. oboje mamy zapalenie oskrzeli i antybiotyk. jednak mam spore zmiany. powiem wam, ze sie zaje..fajnie ciesze, bo wietrze rychla ulge. dzis mnie tak pali kaszel w klatce, ze chce mi sie az plakac z bolu. apetytu zero, tylko ciagle pije, ale zmusilam sie i zjadlam dwie kromki chleba moczone w pomidorowce (cale pol szklanki). no ale lepszy rydz niz nic.
i mierzylam sobie dzis cisnienie (od taty pozyczylam) - rano 143/87, po godzinie 156/90, puls 120. szok. u lekarza za to - 100/60. no beka. i wiwerz tu w cisnieniomierz.

dobra, ide, bo slabo mi nieziemsko i zaraz odlece. kiss.

Marma
, causki. dobrze, ze humorek cie nie opuszcza! i fajnie, ze sie twoj m ogarnal - moj to chyba bedzie wszystko robil, jak ja bede juz na poporodowym..
 
hey moje miłe
tylko na chwilunie wpadłam się popołudniowo przywitać i zmykam spać. Padam!!! Obleciałyśmy dziś z mamcią i siorą pół Katowic:szok: w poszukiwaniu sukni ślubnej - idealnej wymarzonej sukni siorka nie znalazła, mierzyła mnóstwo a ja jestem chyba najbardziej zmęczona (w co drugim salonie wc zaliczyłąm hihi). No ale zamysł już ma - chyba najlepszym wyjściem będzie jak pojedziemy do mojej krawcowej z włąsnym projektem - wówczas masz dokładnie taką jaką chcesz suknie i za cene kilka razy mniejszą niż w firmowych salonach

madziarkas a jaką metodą robicie paznokcie?

Czy metoda ma jakąś konkretną nazwę to nie wiem, nauczyła mnie laska do której chodziłam na paznokietki. Ogólnie to stosujemy kosmetyki Sun Flower (trzymają sie naprawde dobrze) i żel jednofazowy: najpierw matowisz paznokcia, potem odtłuszczacz, następnie pierwsza cieniutka warstwa żelu i do lampy, następnie jakieś ozdóbki lub ja zwykle tylko frencza robiłam i do lampy, potem gruba warstwa żelu (nadanie kształtu) i do lampy, ewentualne opiłowanie, nabłyszczacz i do lampy. Na koniec oliwka na skórki i GOTOWE:-)

Dobra uciekam, przyjemnego popołudnia
 
my po objadku.
dzisiaj maz zrobil. rosolek i schabowe z kapustka. na deser grzeska sobie kupilam :-)
zaraz przyjedzie tesc i beda szafe robic dalej. a ja powinnam troche ogarnac kolo tej szafy. tzn lozko zlozyc ale mi sie nie chce :-(
 
tak na "pocieszenie" a powaznie to na "podziwienie"
szwagierka siostry ma termin na 10 marca i wczoraj wyszla o 9 z domu poszla do kina :szok: a pozniej do 21 byla u siotry i jej pomagala przy przeprowadzce. Az mi glupio ze ja nie pomagam siostrze. Ale naszczescie nie mowi mi tego wiec ja sie nie wychylam, maz im czasami pomoże wiec ok.
Ale dziwne bo Dominika ma termin z OM i USG na 10 marca i bedzie miala cc 8 marca. jest to Jej pierwsze dziecko, ja bym sie bala ze nie dotrwam, w koncu to tylko 2 dni roznicy. Ale podobno Ona tez sie tego boi. A w kinie bym nie wysiedziala- chyba ze kolo wc :-D
 
własnie się z męzem pokłuciłam mam go poprostu dosyć, miał mi dzisiaj obiad zrobić ale normale że jak go o cos poprosiłam to sie odrazu zaczł mnie czepieć, dobrze że idę dzisiaj cła noc grać na tej zabawie bynajmiej nie będę musiała na niego patrzeć, tylko czy dam radę - jest coraz trudniej gdyby nie ta kasa ............. jutro przychodzi na goście jego kuzyn nie se sam go giości, akcja że na kaloryferze pranie suszyła a co ja mam zrobić linki nie mam w pokoju wszystko na srodu bo wilgoś i ścoana ma schnąć coś z nią nie tak ale to nie moja wina i co mam czekać aż właściciele sciane zrobią. mogłabym na korytarzu ale tam jest wózki, ale nie mam gdzie go wziąć bo wszystko na środku pokoju a jak mówię że mebe trzeba zrobic i tapete dokończyć bo czas szybko zleci to odrazu dostałam no tak bo od wielmożnego pana coś się chce:wściekła/y: ale się poryczałam
 
ja to pierniczę , o przewijak i szafe niebędę więcej mówić , mam to w dupie tapety terz mogą tak być jedna strona cała z tapet oberwana no bo ściana ta mokra to niech tak jest mam to w dupie . niech se czeka ile chce ja mam dosyć :wściekła/y:
 
sory musiałam się wygadać poprosu ma dosyć dostaje codziennie obiadek, śniadanie do pracy mu robię wstaję o 4 żeby mu śniadanie zrobić, wyrzucam śmieci, piorę sprzątam, chorobowe mam dopiero teraz a tak 1.2 etatui w soboty niedziele grania i ja niemoge normalnie raz obiadu dostać nie może o mnie ktoś zadbać co ja jestem............. niestety rozmowy z nim są bezcelowe bo nieodnoszą skutku
 
Adi ale masz nerwa widzę.. nie stersuj sie bo to i tak w niczym nie pomoze i nie przyspieszy. weź kochana głeboki oddech i kładź się odpoczywać. Ja Ci powiem że takie remontowe sprawy olewam z góry. u mnie sypialnia wygląda tak: zaciągnięte gipsem 4 ściany i sufit. wygładzone dopiero 3 i pół ściany a sufit nawet nie tknięty. szafa rozmontowana w przedpokoju. M wziął dodatkową pracę na weekendy, poza tym normalnie pracuje co 2gi dzień. więc ma 2 lub 3 dni w tyg na pracę w sypialni. tylko że jak ma juz ten wolny dzień to zawsze jest tyle innych spraw do zrobienia/załatwienia że czasami nawet nie wchodzi do sypialni żeby coś nadgonić. Ja nie chodzę i nie proszę. nie upominam. Jest dorosły, na kalendarzu sie zna. Jak ostatnio mówiłam zupełnie nie w kontekście remontu, że do porodu zostało z 6tyg, to jakby zauważył że mało czasu i powiedział że musi się spiąć żeby zdążyć. Pranie czeka bo chce układać już w szafie w sypialni, -teraz to nie miałabym gdzie go nawet zbierać. Więc dokładnie wiem jak sie czujesz i co myślisz. Moja rada? nie przejmuj się tym w ogóle. Sama tego nie zrobisz a nerwy dzieciątku nie sprzyjają. Tule mocno!!
 
reklama
Adi- współczuje nprawde. ja narzekam na meza ale tak naprawde nie mam powodu. Nie denerwuj sie bo to pieknosci szkodzi. A i nie pokazuj ze masz sile. Ja zauwazylam ze jak narzekam i nie robie nic to maz kochany i zrobi wszystko a jak tylko pokarze ze mam sile i pod wieczor nie mam sily np z psem isc to mi marudzi ze caly czas mowie ze ciaza to nie choroba wiec czemu nie mam sily?? wiec epiej im ciagle marudzic
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry