Melduję, że żyję ale nie wiem jak się nazywam.
Od poniedziałku pracuję, starszak chory, młoda chora.....katar, kaszel, gorączka.....narazie leczę syropkami i czekam czy się rozwinie czy nie. Młoda z nianią daje radę, "babcia" jej gotuje, wymyśla...młoda nie chce pić butli u niej, w ogóle od nikogo w dzień

na noc napije się

ale w dzień kombinujemy z kaszkami, owockami, biszkopciki z mm zajada więc będzie żyć
ja w pracy juz reset......ciężko rano zorganizować "towarzystwo" i siebie

bardziej już żyję nową pracą i myslę jak tam będzie
pytałyście o nebulizator, ja dla starszaka mam omrona i jest super, czasem wymieniam ustnik, wężyk, czy co tam się zepsuje
zębów młoda jeszcze nie ma

ale chyba ją dziąsełka bolą, może coś się wykluje....