Witam dziewczynki kolejnego pięknego dnia. Was zwierzaki pobudziły, a mnie moja Hanka. Wlazła nam do łóżka przed 5 i zaczęła wariacje. Potem zwaliła mojego laptopa z ławy i teraz niektóre klawisze jakoś kiepsko działają - "l" na przykład muszę trzy razy nacisnąć zanim się napisze. Mam nadzieję, ze samo się naprawi.
Ale nic to... na zakupy się wybieram, to mi na pewno humor poprawi. Mam pretekst, bo się różne rzeczy w domu pokończyły. Z rzeczy śmiesznych: zaproponowałam mojej mamie, żebyśmy razem na zakupy pojechały, a moja mama na to: " a jak pojedziemy". Ja:" Jak to jak, samochodem". Mama: "A kto będzie prowadził", Ja: "jak to kto, ja". Mama: "Zwariowałaś, Franusia pasem zgnieciesz" (mama juz postanowiła, że ma być chłopiec i to Franciszek). Ja: "Chill out mather. Z resztą pasarzer też się musi pasam przypinać" Mama: "Ale nie ma kierownicy przed brzuchem. Odkładam telefon, zadzwonie za chwilę." I po chwili zadzwonila powiedzieć mi, że zmusiła mojego najmłodszego brata, żeby został szoferem. Oszczędzę na paliwie

A z mężem mam tak samo jak
nati_k - znaczy szefowej się nie podlizuje, bo nie ma takowej, ale za to do magazynu się wybiera, bo zawsze coś tam jest do roboty. Jutro podobno też. Gdyby nie to, że pracuje z moim bratem - czyli mam na bieżąco wywiad, to bym zaczęła go podejrzewać.