Witam mamusie!! Znów nie nadrobię chyba. Tym razem nie mam siły...
Dobra wiadomość - mój laptop jest uratowany. Mąż odebrał go dziś z serwisu i zasadniczo całkiem normalnie działa. Klawiatura tylko jest jakaś taka... jakby podgumowana i na ekranie w jednym miejscu mam plamę. Podobno powinna z czasem zejść, jakoś nie chce mi się wierzyć.
Niestety własnie wrócilismy ze szpitala - Hania ma przepuklinę pachwinową. Spędziłam dziś z nią dzień w ubikacji (nie poszła do pszedszkola bo się katarzy). Siedziala na klopie chyba z 1,5 godziny łącznie. Bajki jej nawet czytałam. Nic nie zrobiła. Ciagle się skarżyła na brzuszek, więc dałam jej termofor do spania. I chyba z tego powodu dostała strasznego rozwolnienia, obsrała sie cała. Sebek wziął ja do mycia i zauważył, że "siuśkę ma jakąś nierówną". Z prawej strony w pachwince wyszła jej taka bulwa. Mój najmłodszy brat miał przepuklinę, więc to pamiętam, wyglądało dokładnie tak samo. Dawało się wepchnąć do środka, ale po chwili powrotem wyłaziło. W szpitalu oczywiście lekarz obraził się na nas, że zakłóciliśmy mu wieczorną drzemkę, stwierdził tylko: "skoro pani wie co to, to po co pani tu przyszła". Powiedziałam, że z tego co wiem, to przepuklina grozi martwicą i jak nie umiałam odprowadzić na stałe to przyszłam. Burknął tylko coś pod nosem, i wypisał zalecenie, że mamy wziąć skierowanie od rodzinnego lekarza na chirurgię (byliśmy na chirurgii właśnie). Ważne , że odprowadził ta przepuklinę. Jutro z rana pędzę do lekarza po skierowanie, ciekawe na kiedy będę miała wizytę w poradni... Dość mam poprostu. Rzygam polską służbą zdrowia.
A wieczorem mam usg....