jeszcze wracajac do mezow. ulubiony tekst mojego, niby slodki ale jak denerwujacy:
"nie denerwuj sie bo dziecko bedzie nerwowe"
Nati -mój mąż też zwykł tak mawiać. Ale to on mnie denerwuje, więc nie może być tylko przeze mnie.
Margolka - musisz się jakoś zdystansować do postawy męża inaczej nerwy Cię zjedzą. Może jak już emocje opadną to pogadaj z nim. Trudno się rozmawia z mężczyznami, ale czasem trzeba się "zniżyc" do ich poziomu i rozmawiać z nimi ich językiem. Przede wszystkim łopatologicznie i rzeczowo. Oni nie znoszą owijania w bawełnę. wierzę, że się Wam poukłada.
Wczoraj mój mnie rozwalił, bo tak sobie popłakiwałam, a on się pyta czemu, więc mu mówię, bo mi smutno jest i tak jakoś (czasami tak się dzieje,i jak to facetowi wytłumaczyć), a ten w kółko ale czemu i czemu. No bo tak. Kazałam przytulić i nie gadać.
Odnośnie badania to jeszcze się dowiedziałam,że łożysko mam ładnie odsunięte od szyjki (nawet nie wiedziałam, że było inaczej).
I jeszcze o mojej Niuni - zaczyna się dyskusja nt, imienia. Teściowa jak usłyszała Nadia, to eeee, jej się podoba Martynka. Ale mnie NIE. W każdym razie nie ona bedzie decydowała. Mężulowi trochę chyba przykro, że nie chcę Anieli, ale jakoś nie mogę się teraz przekonac, choć kiedys to ja wymysliłam takie imię dla córeczki.
Kot mi się położył na wynikach badań. Chyba pilnuje, żeby gdzieś nie zginęły
