mamusiaDorusia
Fanka BB :)
acronka-gratuluję dziewczynki!!!
marma-tak to już jest z tymi naszymi chłopami.Mój zawsze zostawia mi wózek,ja robię zakupy a on "paraduje" po sklepie.Potem jak ja chcę coś na spokojnie obejrzeć-to szybko,szybko bo nie ma czasu...Ej,nie ma co gadać.Lepiej zdać się ze wszystkim na siebie.... Powodzenia na wizycie
)
mitaginka- nie zaszkodzi jak będziesz mieć dwóch lekarzy...W sumie-z nadmiaru wiedzy jeszcze nikomu nic się nie stało
)
U nas zimno,ale pięknie słoneczko świeci,więc za niedługo biorę Marysię i idziemy się przemrozić troszeczkę.A potem-robimy kolejne ozdoby i kartki... Jeszcze tylko napiję się zbożówki i wiooooo.....
Aha-zmierzyłam dziś obwód brzucha...masakra.Równe 94 cm.......
A jutro usg.... Gdybym się już nie odezwała,to proszę zacisnąć kciuki
)
marma-tak to już jest z tymi naszymi chłopami.Mój zawsze zostawia mi wózek,ja robię zakupy a on "paraduje" po sklepie.Potem jak ja chcę coś na spokojnie obejrzeć-to szybko,szybko bo nie ma czasu...Ej,nie ma co gadać.Lepiej zdać się ze wszystkim na siebie.... Powodzenia na wizycie
mitaginka- nie zaszkodzi jak będziesz mieć dwóch lekarzy...W sumie-z nadmiaru wiedzy jeszcze nikomu nic się nie stało
U nas zimno,ale pięknie słoneczko świeci,więc za niedługo biorę Marysię i idziemy się przemrozić troszeczkę.A potem-robimy kolejne ozdoby i kartki... Jeszcze tylko napiję się zbożówki i wiooooo.....
Aha-zmierzyłam dziś obwód brzucha...masakra.Równe 94 cm.......
A jutro usg.... Gdybym się już nie odezwała,to proszę zacisnąć kciuki
I tak nici ze spokojnego wyjazdu...:-(Żeby go tak przeczyściło. 

Ja miałam dzisiaj kiepską noc. O 1:00 mój mąż stwierdził, że musi jechać już teraz do pracy, bo jak tak dalej pójdzie, to nas zawieje i nie dojedzie (do pracy ma ponad 30 km), a przejeżdżać musi przez małe miejscowości, bo lepszej drogi nie ma. Normalnie i tak by wstawał o 4 rano, więc trochę go rozumiem, bo o tej godzinie żadne pługi i tak by pewnie nie jeździły. Więc wstałam z łóżka, choć oczywiście jeszcze nie zdążyłam zasnąć i uszykowałam mu chociaż kanapki, dorzuciłam jogurcik i spakowałam jeszcze kilka rzeczy, w razie gdyby dzisiaj też nie wrócił. No i pojechał. Tak mi smutno było, bo od X lat miałam spędzić noc sama. W dodatku denerwowałam się czy w ogóle dojedzie. Po drodze stał jeszcze w korku, bo był wypadek i na miejsce dojechał o 3 w nocy. Dopiero wtedy zasnęłam. Musiał przenocować w pracy, a dzisiaj jak nie dojedzie, to zostanie u znajomych, którzy tam mieszkają. Teraz z kolei musi znowu gdzieś jechać, więc znowu się denerwuję czy nic mu po drodze się nie stanie. Kiedyś mieliśmy wypadek, więc od tej pory jestem panikarą, jeśli chodzi o jazdę samochodem. No i na dodatek zaraz mu telefon się rozładuje. Zapomnieliśmy spakować ładowarkę :-( Mam nadzieję, że zdąży dojechać do znajomych i choć trochę podładuje sobie telefon, bo chyba umrę ze strachu, jak nie będę miała z nim kontaktu. 
