powiem Wam że w sumie ciakawy ten temat poruszyłyście o siedzeniu w domu, bez ironii...ja od jakiś 2 m-cy jestem na L-4, niby nic sie nie działo konkretnego ale w pracy wiadomo stresy, wracałam ok 18 do domu i juz totalnie na NIC nie miałam siły. Teraz staram sie robić to na co pracując nie miałam czasu. Sprzątam w najgłębszych zakamarkach i szufladkach, układam ciuchy na pułkach, częściej ogarniam mieszkanie, czytam,...gotuje (no może nie tak jak sobie obiecywałam ;-))
ale od świąt tak mnie już ten kręgosłup dobił że teraz to nawet te rzeczy robie na raty i wbrew pytań co niektórych koleżanek z pracy - wcale sie nie nudze...
Niestety, Siły już nie te, kondycja, do tego bóle wszelakie.....CIĄŻA
do tego ja ciagle jestem sama, męża nie ma średnio 10-12 godzin. wraca między 19-21., więc sama musze sie organizować z zakupami , itp
tez cały dzień prezłaże w dresie, a dziś nawet listonosz mnie zastał w piżamie. Jak ja latałam po mieszkaniu żeby sie w coś ubrać:-), komicznie to wyglądało....
także ....dołaczam do KLUBU:-)
ps: jutro wizytka i usg 4d, no i zmartwienie mam troche z tą glukozą (144 po godz)