..aenye
Mama grudniowa'06
koocie, morgaine - dzieki.. :-) naprawde dziekuje za te slowa.
a co do robotnikow - nie wolno dawac zaliczki!! nigdy! rozliczacie sie zawsze po wszystkim. echhhh bidulko.. remont to tragedia, naprawde, ile nerwow to zjada to wiem bardzo dobrze, pociesze cie - nikt nie ma lekko, wiekszosc ludzi musi w trakcie zmieniac ekipy, bo to, bo tamto.. mowie ci.. zobaczysz, kiedys bedziesz sie z tego wszystkiego smiac. ja mialam niesamowite przejscia przy obu mieszkaniach, no jaja. np na koniec kladli mi podloge - taka dosc droga, drewniana, uparlam sie, jedyna drozsza rzecz w mieszkaniu (tym 'starym', w tym wiedzialam juz, ze przy dzieciach drogiej podlogi sie klasc nie oplaca ;-) ). polozyli, juz wsio wymalowane, ogarniete, super = wreszcie. no i co? na SRODKU SALONU przejechali jakas wielka maszyneria ciezka i zrobili MEGA wielki slad - wydrapany, ciemny. no szlaaaagggg. a podloga klejona!!! wyobrazasz sobie?? myslalam, ze pozabijam.. oczywiscie odjelam im z wyplaty.. ale co z tego, skoro mialam pieknie zniszczona podloge? no i tak ze wszystkim.
a najlepsze haselko wszelkich robotnikow brzmi: NIE DA SIE! ja prosze, zeby kibelek byl tutaj - nie da sie. prosze, zeby kontakt zrobic tutaj - nie da sie. zeby rura w sufitu na pol metra nie zwisala = NIE DA SIE!!! i tak w kolko macieju ;-) massakra. na szczescie wreszcie trafilam na ta zlota raczke, co nigdy nie odmowil
buziak i glowa do gory.. bedzie slicznie, zobaczysz.
cucumber, prawie sie posikalam
"padnij"

a co do robotnikow - nie wolno dawac zaliczki!! nigdy! rozliczacie sie zawsze po wszystkim. echhhh bidulko.. remont to tragedia, naprawde, ile nerwow to zjada to wiem bardzo dobrze, pociesze cie - nikt nie ma lekko, wiekszosc ludzi musi w trakcie zmieniac ekipy, bo to, bo tamto.. mowie ci.. zobaczysz, kiedys bedziesz sie z tego wszystkiego smiac. ja mialam niesamowite przejscia przy obu mieszkaniach, no jaja. np na koniec kladli mi podloge - taka dosc droga, drewniana, uparlam sie, jedyna drozsza rzecz w mieszkaniu (tym 'starym', w tym wiedzialam juz, ze przy dzieciach drogiej podlogi sie klasc nie oplaca ;-) ). polozyli, juz wsio wymalowane, ogarniete, super = wreszcie. no i co? na SRODKU SALONU przejechali jakas wielka maszyneria ciezka i zrobili MEGA wielki slad - wydrapany, ciemny. no szlaaaagggg. a podloga klejona!!! wyobrazasz sobie?? myslalam, ze pozabijam.. oczywiscie odjelam im z wyplaty.. ale co z tego, skoro mialam pieknie zniszczona podloge? no i tak ze wszystkim.
a najlepsze haselko wszelkich robotnikow brzmi: NIE DA SIE! ja prosze, zeby kibelek byl tutaj - nie da sie. prosze, zeby kontakt zrobic tutaj - nie da sie. zeby rura w sufitu na pol metra nie zwisala = NIE DA SIE!!! i tak w kolko macieju ;-) massakra. na szczescie wreszcie trafilam na ta zlota raczke, co nigdy nie odmowil

buziak i glowa do gory.. bedzie slicznie, zobaczysz.
cucumber, prawie sie posikalam
"padnij"

Ostatnia edycja:


Mam wrażenie, że to bedzie niesamowicie mistyczne przeżycie, będzie na pewno masę bólu i pracy przede mną, ale będzie to coś cudownego...