Dziewczyny wpadlam tak na chwilkę bo mialam dzis okropne popoludnie Pojechalismy z M i z Alankiem do lidla pozniej do US , a jak wracalismy polecialam do rossmana po obiadki wychodzac napakowana poslizgnelam sie i spadlam ze stopnia "kafelkowego" (m byl samochodzie z mlodym i mnie nie widział) oczywiscie spadlana na sam brzucho - panika nie bylam w szpitalu na IP bo nie mielismy co z mlodym zrobic nie chcialam go ciagnac...oprocz tego ze mam krwiaka na biodrze,stłuczona lewa dłon ,i krwiaka na prawym łokciu nic mi niby nie jest ,Marcelek szaleje w brzuszku,nie plamie,tylko stawia mi sie troche brzuch USG mam dopiero 11 lutego jakby sie cos działo to chyba juz co??? to bylo ok 17h....Jestem padnieta po tym feralnym stłuczeniu i ledwo zyje cala obalała wzielam apap...Jutro jak wstane doczytam was buzka:***