witam wieczornie,
czytam co piszecie o karmieniu w szpitalu i trochę mnie to zadziwia... co prawda jestem teoretykiem ale z tego co mówiono nam na SR to:
w pierwszej dobie dziecko ma żołądek wielkości naparstka i generalnie nie jest głodne. przystawianie do piersi ma 2 funkcje - że siara a więc odporność - nie musi być jej dużo chodzi o jej zawartość, a dwa że daje sygnał do organizmu że ma produkować mleko. należy przystawiać co 3 godz.
w drugiej dobie to żołądeczek jest nieco większy i pojawiać się powinno już też mleko ale nie w mega ilościach bo dziecko nie potrzebuje tyle - znów przystawiamy co 3 godz. a oksytocyna która się wytwarza wysyła sygnał o produkcji
w trzeciej/czwartej dobie zapotrzebowanie na mleko rośnie co powoduje tzw. nawał mleczny - nadal przystawiamy dziecko co 3 godz. i produkcja mleka się normalizuje...
wiem wiem... to tylko teoria ale do mnie przemawia... wiem że w praktyce bywa baardzo różnie, a dziecko często podobnie jak mama musi się wiele nauczyć a o odwodnienie bardzo łatwo... chciałabym wierzyc, że nam się uda ten schemat zastosować z powodzeniem... życie pokaże..
co do piersi - też mam wrażenie że teraz są mniejsze... trochę urosły ale nie jakoś spektakularnie (teraz 75D, przed ciążą 65E), siary nie mam jeszcze ale ani wielkość piersi ani moment pojawienia się siary na szczęście nie mają wpływu na laktacje... ciekawa jestem ogromnie jak to będzie...