Fel - te zębiska straszne...
Pscółka - nowy sposób na śniadanko mi zapodałaś. Bo ja robiłam kaszka, woda + jabłko, ew. banan. Chociaż w sumie to samo wychodzi, a jabłek mam trochę takich od babci z sadu
Wawka - ja robię dość gęstą, ale chyba muszę rozrzedzić trochę, robie taką gęstawą, z łyżeczki splywa powoli. Trzy łyżeczki kaszki ryżowej i trochę wody plus owoc.
Muszę skończyć tą ryżową, bo dość dawno otworzyłam. I bananowa czeka w kolejce, bo w styczniu termin mija (taki zakup)... Ale nie chcę za dużo ich otwierać, bo to może być max miesiąc otwarte. Tak chyba przeczytałam na opakowaniu, ale w sumie to może być chwyt, żeby wyrzucić i kupić nowe opakowanie...
I powoli myślę nad kolacją kaszkową. Może wtedy też będzie mi lepiej spał w nocy...
Dzisiaj oglądaliśmy razem "Mam talent", bo Młody nie chciał zasnąć, a ja chciałam zobaczyć, kto przeszedł do półfinałów.
Pscółka - co myślisz co Sinlacu? Bo drogawy w sumie jest i nie wiem, czy oplaca się kupować.

Mam zapasik ryżowych i kukurydzianych plus Zdrowy Brzuszek, ale zastanawiałam się nad Sinlaciem.
Eh, my uczuleniowcy...