Karenka, a jak samo badanie? nieprzyjemne?
mam prosbe do Ciebie kochana, nie czytaj zbyt duzo w necie....tam nieraz takie glupoty mozna znalezc... nie nakrecaj sie kochana, w glebi duszy czuje ze sie boisz...obawiasz ale tez mocno wierzysz ze wszystko bedzie ok, caluje Cie mocno!!!
zapisalam sobie tytuly ksiazek, ktore polecalyscie, z ciekawosci zobacze ;-) pamietam ze jak bylam na studiach...daaaawno temu to Kobiety z Wenus sie pojawily...co to byla za rewolucja!

ja przyznaje, ze jestem oswojona jędza.... i wiem dobrze ze moj maz to lubi ;-)
kiedy trzeba jestem czula i przytule i kanapeczki zrobie i na piwo z chlopakami go wypchne a innym razem nie ma zmiluj.... calkiem niedawno mi powiedzial, ze wlasnie to polaczenie we mnie kocha i jestem the best
moglabym sie ciut podciagnac w jednym temacie ;-) zwlaszcza osatatnio.... bylby wtedy chyba najszczesliwszy pod sloncem ;-)
ja co prawda mam u niego kilka zaleglych bukietow kwiatow z okazji.. dwoch okazji....ale coz tam takie bukiety kiedy dostaje kwiaty zupelnie bez powodu...ot, wracal z zakupow z bazarku a te sloneczniki byly takie piekne wiec je kupil dla mnie ;-) kochany moj
kiedys bardziej bylismy skupieni na sobie, ale dla mnie to oczywiste ze jak sie pojawia coraz wiecej dystraktorow zyciowych to percepcja wszystkiego nie ogarnie, dlatego nie porownuje co bylo kiedys, a jak jest teraz... bo jest inaczej, ale dla mnie to oczywiste ze jest inaczej, nic nie moze tak samo trwac
kocham mojego meza, on kocha mnie, mamy wspaniale dzieci, mozemy na siebie liczyc i sie wspieramy, lubimy byc ze soba, kiedy trzeba to sie poklocimy, albo wymienimy ostrzej zdania...albo planujemy wspolna wyprawe do Odessy ;-)
wrocilam z obiadu, dzis pelen wypas...kuchnia tajska! mniaaam