Ale naprodukowalyscie od wczoraj
Nie dam rady kazdej odpisac.
Ella- Lepiej jedz to sprawdzic dla spokoju.
Widze ze temat porodu na tapecie. Ja sie raczej nie nastawiam na obecnosc meza- poprzednio chcial ale go nie bylo, teraz tez chce ale zapewne znowu sie nie uda. Bedzie dobrze jak w ogole bedzie na miejscu bo mozliwe ze w delegacje pojedzie za jakis czas-o czym nawet nie chce naarazie myslec...
Przy porodzie krwi troche jest ale nie jak w rzezni


, ja dopiero po wszystkim to widzialam.
Bol wiadomo ze kazda inaczej odczuwa- u mnie za pierwszym razem bolalo mocniej po oksytocynie i mialam znieczulenie (gwarantowane w klinice) a za drugim razem mniej bolalo. Da sie wytrzymac- obylo sie bez krzykow itp. ;-) Osobiscie na znieczulenie bym sie juz nie zdecydowala bo bylo cos nie tak i przez pierwsze dni mialam potworny bol glowy- ja dziekuje...
Jaki by ten porod nie byl, nie ma sie co bac-przezyjemy i bedziemy sie cieszyc kruszynkami- przypomnial mi sie moment jak dzidzie daja na brzuszek :-), cos pieknego.
Ja dopiero co wstalam. Mala wczoraj znow dlugo nie spala. Z mezem chcialam pogadac ale obejrzal film i zaczal zasypiac- cos tam mu rzucilam ze nawet paru slow nie zamienilismy i w ogole i tak od slowa do slowa i sie pozarlismy. Bylo mi cholernie przykro a teraz mi sie smiac chce z tego. Moze dzis pogadamy normalnie a jak nie to trudno.
Moj mały ktoś dziś chyba poranny jogging sobie urzadzil bo tak wariowal w brzuchu ze szok
Uwazajcie na siebie!
Milego dnia