Czytam was czytam, piękne brzuszki w galerii oglądam ale weny na pisanie brak. Lepiej zaczynam się czuć, mdłości głównie do południa, ale nadal jestem bardzo słaba jak za długo stoję. Za tydzień czeka nas roczek córci, więc szykuję się robota i przyjmowanie gości, mam nadzieję, że do tego czasu jeszcze mi się poprawi.
Ktoś pisał o niskim TSH (polianna?) ja mam 0,103 i pamiętam, że w pierwszej ciąży też tak miałam i ginka mówiła, że to normalne na początku ciąży i bardzo dobrze, że tak mam, że lepiej tak niż bym miała mieć wysokie. Potem po połówkowym chyba jeszcze powtarzałam i juz było w normie. Ale na wizycie na wszelki wypadek zapytam jeszcze.
Z tym jedzeniem i niejedzeniem różnych rzeczy w ciąży to chyba nie można przesadzać i we wszystkim należy zachować zdrowy umiar. Ja się obawiam jak zwykle zakażenia toksoplazmozą bo nie przechodziłam jeszcze, ale na szczęście jak na razie wszystko ujemne, co nie zmienia faktu, że bardzo szoruję wszystkie warzywa i owoce przed zjedzeniem, taka moja mała schiza
Marzenka, nurtuje mnie pytanie czy twój mąż jest polakiem? i czy wasze dzieci mówią normalnie po polsku? Bo chyba urodziły się już w USA z tego co pisałaś? W ogóle to zazdroszczę Ci trochę tych Stanów jak większość dziewczyn na forum
