Ja miałam dwa USG - w 5 tygodniu gdzie był tylko pęcherzyk i w 8 tygodniu potwierdzenie serducha.
Co do porodu - był przy mnie mąż i miał biedak jedno zadanie-masować plecy. Niestety miałam przy obu nieznośne bóle krzyżowe i to właśnie one mnie rozkladały na łopatki (zazdroszczę kobietom,które mają tylko brzuszne...). Jakby ktoś na kole łamał. Musiał więc chłopina masować,masować i nie przestawać. ;P Pierwszy poród trwał od 2-3.00 do 12.00. Drugi skończył się w 2h ale był o wiele "gorszy" od pierwszego właśnie ze względu na intensywność. Ale jest tak jak mówią wszystkie chyba kobiety- wystarczy zobaczyć kruszynkę żeby o bolu przestać myśleć.