Shauma ja podobnie myslalam zanim doszlo porodu. Cwiczylam miesnie kegla, rozciaganie itp Jeszcze naogladalam sie tlc, naczytalam chyba wszystkich dostepnych poradnikow co jak i kiedy robic. Bylam nastawiona i w pelni przygotowana ( tak mi sie wydawalo wtedy) na aktywny porod i rodzenie w innej pozycji nic na lezaco (bo przeciez takowa najgorsza) a co do czego przyszlo to poskakalam a pilce ajak wskoczylam na lozko to tak nie chcialam sie ruszyc, bylo mi najlepiej na plecach. Jak porod nie postepowal i polozna kazala mi zmienic pozycje to myslalam ze ja zabije.
Meza nawyzywalam jak sie podsmiewal przy pierwszych bolacych skurczach. Mylal, ze przesadzam ale jak go zrabalam to sie opamietal i juz mu nie bylo do smiechu.
Jak sobie teraz pomysle to te biedne polozne to sie nasluchaja przy porodach hahaha