renia1321
Fanka BB :)
Martita - wcale nie zamierzasz szczepić maleństwa czy tylko w szpitalu na żółtaczkę, gruźlicę itd.? Pytam bo ja teraz tez antyszczepienna jestem. Nie podnosiłam tutaj wcześniej tematu bo wiem jakie wiekszośc mam ma podejście i nie chce prowokować;-) Córkę szczepiłam ale pierwsze szczepienie miała jak miała ponad 3 miesiące (oprócz tego czym ja zaszczepili w szpitalu ale tutaj o zgode mnie nikt nie pytał), na szczęście trafiłam na pediatrę ktora jednocześnie była neonatologiem w szpitalu i jak zobaczyła moje 6 tyg dziecko to kategorycznie powiedziała ze nie zaszczepi bo skutki neurologiczne mogą być gorsze niż jeśli bedzie nieszczepiona i nie daj boze zachoruje. Wtedy ryczałam ze jak to, dlaczego, czego to babsko się czepia itd. później zaczełam czytać i jestem wdzieczna tej lekarce bo dzis wiem jakie są skutki poszczepienne (mamy wśród znajomych dwoje takich dzieci). Porobilismy badania i dopiero jak układ nerwowy dojrzał, puściło wzmożone napiecie mięśniowe to zaczelismy szczepić ale tymi pojedynczymi acelularnymi (musiałam mieć wskazanie od neurologa) szczepiłam ja jakos do 3 lat, bo wszystko bylo odciagniete w czasie, teraz mamy zaległe szczepienie dla 5 latków, już 1,5 roku ponad. Drugiego boje się szczepić ale nie wiem jeszcze czy starczy mi odwagi by walczyć ze wszystkimi dookoła:-)
Był już kiedyś u nas ten temat poruszany Kitki
i taka trochę przerażona jestem co do tych wszystkich kosmetyków i leków które będzie trzeba jeszcze kupić, bo to nigdy nie wiadomo co się przyda i jak dzieciaczek zareaguje na nie. Co do szczepień to ostatnio w jakiejś gazetce dla mam był artykuł o tym. Nie wiadomo co myśleć bo w internecie straszą jak to dzieci źle znoszą a w gazecie same pozytywy. Pewnie wszystko też zależy od dziecka jak się rozwija. Mam tylko nadzieję wybrać dobrego pediatrę, który będzie miał oko na mojego maluszka i zauważy ewentualne przeciwwskazania do szczepienia.
Wiele przeszliście i Wam się nie dziwie ze się boicie. U nas na szczęście nie było tak źle ale nie wiem jakby się skończyło gdyby nie ta pediatra, tylko Ona miała przeciwskazania, każdy inny lekarz mówił "szczepić" nawet neurolog w szpitalu jak trafiliśmy stwierdził ze przecież rusza rączkami i nozkami i ze ona przeciwskazan nie widzi ale jak powiedziałam żeby mi dała to na piśmie bo lekarz od szczepien chce na pismie odpowiedź to nagle zmieniła zdanie i stwierdziłą ze w takim razie da na usg przezciemiaczkowe głowki, na rehabilitacje do szpitala i wtedy zobaczymy. A jeszcze 2 min wcześniej zapewniała ze można szczepić ale jak miała się pod tym podpisać to już taka pewna nie była. Moja córa była szczepiona na odrę, swinkę itd. jak miała prawie 3 lata a powinna w wieku 12 m-cy i przeszła bez problemu, ale to tak jak mi ta neonatolog tłumaczyła, szczepienia nie sa złe tylko dziecko musi dojrzeć, musi mieć dojrzały układ neurologiczny a takie maluszki często urodzone troszkę wcześniej nie maja a już od pierwszych dni/tygodni faszeruje się je chemią. Nie wiem jeszcze czy nie będę szczepić, ale jeśli się zdecyduje to na pewno będę odwlekała w czasie i na pewno nie tymi skojarzonymi, nie dam dziecku wbić tyle świństwa jednocześnie.