reklama

Kwietniowe mamy 2016

Martita - wcale nie zamierzasz szczepić maleństwa czy tylko w szpitalu na żółtaczkę, gruźlicę itd.? Pytam bo ja teraz tez antyszczepienna jestem. Nie podnosiłam tutaj wcześniej tematu bo wiem jakie wiekszośc mam ma podejście i nie chce prowokować;-) Córkę szczepiłam ale pierwsze szczepienie miała jak miała ponad 3 miesiące (oprócz tego czym ja zaszczepili w szpitalu ale tutaj o zgode mnie nikt nie pytał), na szczęście trafiłam na pediatrę ktora jednocześnie była neonatologiem w szpitalu i jak zobaczyła moje 6 tyg dziecko to kategorycznie powiedziała ze nie zaszczepi bo skutki neurologiczne mogą być gorsze niż jeśli bedzie nieszczepiona i nie daj boze zachoruje. Wtedy ryczałam ze jak to, dlaczego, czego to babsko się czepia itd. później zaczełam czytać i jestem wdzieczna tej lekarce bo dzis wiem jakie są skutki poszczepienne (mamy wśród znajomych dwoje takich dzieci). Porobilismy badania i dopiero jak układ nerwowy dojrzał, puściło wzmożone napiecie mięśniowe to zaczelismy szczepić ale tymi pojedynczymi acelularnymi (musiałam mieć wskazanie od neurologa) szczepiłam ja jakos do 3 lat, bo wszystko bylo odciagniete w czasie, teraz mamy zaległe szczepienie dla 5 latków, już 1,5 roku ponad. Drugiego boje się szczepić ale nie wiem jeszcze czy starczy mi odwagi by walczyć ze wszystkimi dookoła:-)

Był już kiedyś u nas ten temat poruszany Kitki :) Bo ja też już pisałam tutaj o szczepieniach, widzę skutki na Damianie, który był szczepiony ze wzmożonym napięciem, ale też wg lekarzy był w grupie podwyższonego ryzyka jako wcześniak więc był od razu szczepiony, nikt nie czekał... ale już nie raz się zastanawiałam czy te szczepienia nie wpłynęły źle na niego patrząc na jego właśnie psychoruchowy rozwój... Drugie co prawda zamierzam zaszczepić ale nie na wszystko i chciałabym nie tak wcześnie bo przede wszystkim uważam że tym małym, biednym dzieciom za dużo na raz tego wszystkiego pchają co nie jest ani dobre ani potrzebne pamiętając że oprócz bakterii szczepionki zawierają metale, konserwanty i nie wiadomo co jeszcze chciałabym je trochę porozkładać w czasie i między sobą bo raczej nie będę tym razem szczepić skojarzonymi szczepionkami...
 
reklama
Ja też nie jestem przekonana do szczepień, z kolei mój M. nie wyobraża sobie nie szczepić. I co tu zrobić? W sumie ślubu nie mamy, to mogę się rządzić, nie;-) ale tak serio, dziewczyny, jak wynika z Waszych doświadczeń: kiedy i na co szczepić, a co pominąć?

To wszystko kwestia indywidualna. Ja szczepilam według kalendarza szczepień, wszystkimi obowiązkowymi skojarzonymi 5w1 oraz wszystkimi zalecanymi (pneumo, menningo, rota, ospa), syn bardzo dobrze znosił szczepienia, bezobjawowo i tylko dlatego szczepilam go na wszystko, w terminach wyznaczanych przez pediatrę. Wyjątek zrobiłam z mmr ktore przesunęłam z 12 miesiąca zycia na 19. Po prostu sie bałam ;) ale na szczęście zero objawów. Gdyby cokolwiek sie działo, byłby najmniejszy nawet odczyn czy niepokojący objaw, zaprzestalabym szczepien lub mocno bym ograniczyła.
Z drugim synem zrobię podobnie, zamierzam szczepić na wszystko, chyba ze cokolwiek bedzie sie działo.
W tym temacie trzeba zdać sie na intuicje matki. Zaden lekarz niczego nie zagwarantuje ani nie weźmie odpowiedzialności za skutki. To musi byc osobista decyzja obojga rodziców.
 
Jeżeli chodzi o kwestie szczepien to faktycznie ostatnio dość goracy temat. Moja corka była szczepiona do roku, dla neurologa nie było przeciwskazaniem, ze miała obniżone napiecie mięśniowe ani przebyta cytomegalie w okresie noworodkowym/niemowlęcym. Nie chce się za bardzo rozpisywać bo to forum ogolne, ale moja corka 5 dni po szczpieniu odra, swinka, rozyczka dostala po raz pierwszy drgawek gorączkowych, Od tego czasu drgawki proste/zlozone powtarzaly się u niej już kilkakrotnie, wraz z bardzo gwałtownymi wzrostami temperatury, kilka razy była z tego powodu hospitalizowana, badana była już w kierunku padaczki i przez dwa lata faszerowana lekiem przeciwpadaczkowym, który drgawek nie hamowal, dopiero pod okiem naszej obecnej neurolog odstawiliśmy lek. Na ten moment czekamy do skończenia przez nia 6 roku zycia, kiedy to okaze się czy rozwinie się u niej padaczka czy nie. Kazda choroba to u nas wielki strach o to czy zdazymy zareagować na czas, czuwanie przy jej lozko, wstawanie co 45 minut żeby sprawdzić temperaturę, która w ciągu 20 minut potrafi jej skoczyć z 37 do 39. No i zawsze Relanium w pogotowiu.
Co ciekawe żaden lekarz nie zaklasyfikowal tego jako nop, zresztą chyba mało co lekarze klasyfikują do nop-ow, nawet teraz lekarze mowia żeby ja zaszczepić ale ja na to nie pozwole bo nie chce zeby musiala jeszcze raz przez to przechodzic. Wtedy my tez byliśmy ubożsi o informacje dot. szczepien, które posiadamy teraz wiec dawaliśmy sobie wciskać wszystko. Tak naprawdę powinnismy walczyc aby lekarka, która zajmowala się corka w szpitalu po pierwszym napadzie drgawek zglosila to jako nop bo nop-em był ewidentnie, o co mam wielki zal do siebie.

Kitki ja nie podjelam jeszcze decyzji czy nigdy nie zaszczepię dzieci, na pewno bardzo długo się z tym wstrzymam. Temat jest jeszcze do rozważenia, dopiero się dokształcam ;-) polecam książke, której autorem jest Kotok " Bezlitosna immunizacja. Cala prawda o szcepieniach", ja jestem w trakcie czytania, jeżeli chcesz mieć argumenty przeciwko szczepieniom. Jak masz jakies pytania to smialo pisz :-)
 
Aaa bym zapomniala mam dzis studniowke ciazowa hehe zostalo mi 100 dni do terminu porodu :)) zaraz wy bedziecie miec swoje :))

Racja, nie pomyślałam o tym :) ja swoją miałam chyba wczoraj. Przegapiłam jak nic... :)

Tormentiol tez uzylam ale tylko oare razy w naprawde skrajnych przypadkach kiedy nic innego nie zadzialalo bo jest to no bezpieczna masc . jest to napewno ostatecznosc.:)

Przy mojej Natalii 18 l temu , to tormentiol był notorycznie przepisywany wszystkim dzieciom . Jest to niebezpieczna maść ale skuteczna i czasem nic innego nie pomaga, niestety, tak jak robione w aptece maści na bazie kwasu borowego.

Tak jak pisałam ja szczepię dzieci, bo dobrze to znoszą. Julka idzie skojarzonymi 5w1 i szczepienia dodatkowe ( rota, meingokoki, pneumokoki)teraz zastanawiam się nad szczepieniem na ospę . Nikogo nie namawiam do szczepień, bo każde dziecko jest inne a żaden fanatyzm nie przyniósł jeszcze nic dobrego... Ja bardziej boję się ewentualnych powikłań po danej chorobie niż
powikłań po szczepieniu. To bardzo indywidualna sprawa i nikt tu nie ma patentu na słuszną decyzję, bo ewentualne konsekwencje zawsze poniosą tylko dzieci i rodzice. Mogę sobie pluć w brodę, jeśli mojemu dziecku stanie się coś po szczepieniu a inna mama będzie sobie pluć w brodę jesli jej dziecko zachoruje a nie było szczepione i będzie miało powikłania...
 
Miałam do nadrobienia prawie 10 stron :szok: i taka trochę przerażona jestem co do tych wszystkich kosmetyków i leków które będzie trzeba jeszcze kupić, bo to nigdy nie wiadomo co się przyda i jak dzieciaczek zareaguje na nie. Co do szczepień to ostatnio w jakiejś gazetce dla mam był artykuł o tym. Nie wiadomo co myśleć bo w internecie straszą jak to dzieci źle znoszą a w gazecie same pozytywy. Pewnie wszystko też zależy od dziecka jak się rozwija. Mam tylko nadzieję wybrać dobrego pediatrę, który będzie miał oko na mojego maluszka i zauważy ewentualne przeciwwskazania do szczepienia.
 
Dzięki dziewczyny, wiem, że temat był poruszany, ale ciężko mi znaleźć poprzednie wypowiedzi, poza tym zawsze najlepiej omawiać na gorąco:-) No i oczywiście, jak mówicie, to temat rzeka i zdania podzielone. Martita dzięki za podrzucenie tytułu, chętnie poczytam. Widziałam, ze jest też wątek o szczepieniach więc pewnie tam też zajrzę, poczytam...
 
Jeżeli chodzi o kwestie szczepien to faktycznie ostatnio dość goracy temat. Moja corka była szczepiona do roku, dla neurologa nie było przeciwskazaniem, ze miała obniżone napiecie mięśniowe ani przebyta cytomegalie w okresie noworodkowym/niemowlęcym. Nie chce się za bardzo rozpisywać bo to forum ogolne, ale moja corka 5 dni po szczpieniu odra, swinka, rozyczka dostala po raz pierwszy drgawek gorączkowych, Od tego czasu drgawki proste/zlozone powtarzaly się u niej już kilkakrotnie, wraz z bardzo gwałtownymi wzrostami temperatury, kilka razy była z tego powodu hospitalizowana, badana była już w kierunku padaczki i przez dwa lata faszerowana lekiem przeciwpadaczkowym, który drgawek nie hamowal, dopiero pod okiem naszej obecnej neurolog odstawiliśmy lek. Na ten moment czekamy do skończenia przez nia 6 roku zycia, kiedy to okaze się czy rozwinie się u niej padaczka czy nie. Kazda choroba to u nas wielki strach o to czy zdazymy zareagować na czas, czuwanie przy jej lozko, wstawanie co 45 minut żeby sprawdzić temperaturę, która w ciągu 20 minut potrafi jej skoczyć z 37 do 39. No i zawsze Relanium w pogotowiu.
Co ciekawe żaden lekarz nie zaklasyfikowal tego jako nop, zresztą chyba mało co lekarze klasyfikują do nop-ow, nawet teraz lekarze mowia żeby ja zaszczepić ale ja na to nie pozwole bo nie chce zeby musiala jeszcze raz przez to przechodzic. Wtedy my tez byliśmy ubożsi o informacje dot. szczepien, które posiadamy teraz wiec dawaliśmy sobie wciskać wszystko. Tak naprawdę powinnismy walczyc aby lekarka, która zajmowala się corka w szpitalu po pierwszym napadzie drgawek zglosila to jako nop bo nop-em był ewidentnie, o co mam wielki zal do siebie.

Kitki ja nie podjelam jeszcze decyzji czy nigdy nie zaszczepię dzieci, na pewno bardzo długo się z tym wstrzymam. Temat jest jeszcze do rozważenia, dopiero się dokształcam ;-) polecam książke, której autorem jest Kotok " Bezlitosna immunizacja. Cala prawda o szcepieniach", ja jestem w trakcie czytania, jeżeli chcesz mieć argumenty przeciwko szczepieniom. Jak masz jakies pytania to smialo pisz :-)

Książke poczytam na pewno:tak: Wiele przeszliście i Wam się nie dziwie ze się boicie. U nas na szczęście nie było tak źle ale nie wiem jakby się skończyło gdyby nie ta pediatra, tylko Ona miała przeciwskazania, każdy inny lekarz mówił "szczepić" nawet neurolog w szpitalu jak trafiliśmy stwierdził ze przecież rusza rączkami i nozkami i ze ona przeciwskazan nie widzi ale jak powiedziałam żeby mi dała to na piśmie bo lekarz od szczepien chce na pismie odpowiedź to nagle zmieniła zdanie i stwierdziłą ze w takim razie da na usg przezciemiaczkowe głowki, na rehabilitacje do szpitala i wtedy zobaczymy. A jeszcze 2 min wcześniej zapewniała ze można szczepić ale jak miała się pod tym podpisać to już taka pewna nie była. Moja córa była szczepiona na odrę, swinkę itd. jak miała prawie 3 lata a powinna w wieku 12 m-cy i przeszła bez problemu, ale to tak jak mi ta neonatolog tłumaczyła, szczepienia nie sa złe tylko dziecko musi dojrzeć, musi mieć dojrzały układ neurologiczny a takie maluszki często urodzone troszkę wcześniej nie maja a już od pierwszych dni/tygodni faszeruje się je chemią. Nie wiem jeszcze czy nie będę szczepić, ale jeśli się zdecyduje to na pewno będę odwlekała w czasie i na pewno nie tymi skojarzonymi, nie dam dziecku wbić tyle świństwa jednocześnie.
Kazda mama chce najlepiej dla swojego dziecka i zrobi jak uważa, ja nie popieram ani nie potępiam nikogo:-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry