Cześć dziewczyny, ale żeście się rozpisały
Ja jeszcze pracuje, ale jest ciężko. Mam specyficzny charakter pracy, dużo różnych zapachów, a jak pewnie większość jestem teraz przeczulona na tą kwestię. W pracy mnie mdli, źle się czuje, kilka razy całowałam już kibelek. Ogólnie trzeba się rano wyzbierać i iść, potem już jakoś idzie, lepiej lub gorzej.
Dziś po pracy poszłam po młodego na świetlice, potem z nim zadanie i na zajęcia dodatkowe. Jak wróciłam na godzinę do domu to myślałam , że mi serce wyskoczy, tak łupało. Potem znowu pojechałam po młodego i reszta lekcji. Dopiero teraz mam czas, masakra jednym słowem.
Mój mąż pracuje w delegacji , więc tylko jest w weekendy i wtedy ja odpoczywam i lenie się legalnie

Myślę popracować do października, a początkiem listopada iść na l4. Nie chce za szybko uciekać na l4 , bo chce po macierzyńskim tam wrócić, pracuje już tam 10 lat , więc przyzwyczajenie bierze górę.
W pierwszej ciąży pracowałam do 8 miesiąca, ale teraz chce też odpocząć.