Ja zanim zaszłam w ciążę, to potrafiłam wypić w pracy 3 kawy takie siekiery sypane i jeszcze jedną lub dwie w domu. Po prostu uwielbiałam jej smak, nie działała na mnie podnosząc mi ciśnienie chociaż normalnie mam 90/60 (ale to genetycznie).
Potem jak zaszłam w ciążę, to zaczęłam pić inkę z mlekiem i bardzo mi ona podpasowała. W połowie maja straciłam ciążę, a kawę teraz wypiję sporadycznie. Jedna na dwa dni to huk. Tak mi się poprzestawiało [emoji23]
Dzisiaj zakręcony dzień za mną. Przywieźli materac i zdążyłam go tylko rozpakować i się na nim na chwilę położyć. Jest mega!!! Prawie zasnęłam przez tą chwilę. Mieliśmy dzisiaj składać łóżko żeby je "przetestować", ale Niemąż jeszcze ze zlecenia nie wrócił więc pewnie przełożymy to na jutro [emoji6] Rano o 9 musiałam kota na badanie krwi zawieźć. Krew była ok, a że weterynarz nie miał dzisiaj nic w grafiku, to od razu o 11 na zabieg ją zawoziłam. Kła nie dało się uratować i musiała mieć całego usuniętego w pełnej narkozie [emoji22] O 15 ją odbierałam. Dopiero od godziny jest ok i w miarę chodzi, ale jeszcze do 17 mi odlatywała na rękach i wymiotowała. Teraz jej z oka spuszczać nie mogę, więc w domu do jutra rana muszę być. Na szczęście jest grzeczna i się mega klei do mnie jak nigdy więc to raczej ona mnie z oka nie spuszcza, bo nawet do kibelka za mną zawędrowała. Kupiłam sobie piwko na ten upał, wypiłam pół i mnie już lekko szmergło - to chyba przez tą duchotę [emoji23].
Dzisiaj jeszcze jakieś resztki plamienia mam. Nie wiem, kurde, jak teraz owulację wycyrklować. Zabieg 14 maja miałam, potem pierwszy okres po 36 dniach i ten po 31. Apka Flo mi pokazuje, że niby 8 sierpnia mam mieć owu, ale hmm... Sama nie wiem. Zanim zaszłam w ciążę, to też miałam takie rozjechane cykle i pamiętam dokładnie, że w tym udanym cyklu staraliśmy się do drugi dzień w okolicy owu w 15, 17, 19, 21 i 23 dc i któryś okazał się złotym strzałem.
Sorry za tak długi post, ale naprawdę nie mam kiedy ostatnio tu do Was pisać i jak mi się nazbiera, to potem wychodzi 300 linijek [emoji38]