Ja dziś dzień pod znakiem zawrotów głowy. Dalszy ciąg, już nie od słońca, tak o, chodzę sobie po ścianach dosłownie, boję się przejść kilka metrów bez podparcia. Chyba bardziej niz kolejnej wizyty wypatruję końca pierwszego trymestru, przynajmniej teoretycznie drugi powinien być dość przyjemny. Normalnie jak pijana dziś jestem.
Do tego jeszcze jedno, ale ciągle zapominam o tym napisać - zauważylyscie u siebie brak skupienia i zapominanie? U mnie masakra jakas, kuzynka to określiła jako "kisiel z mózgu" i mówi ze miała to samo. Na zachodzie mówi się na to "baby brain" z tego co czytam. Chwytam jakaś rzecz i za chwilę już nie pamiętam co chciałam z nią zrobić. Idę odłożyć na miejsce i zapominam po co tam poszłam. Brakuje mi słów w najzwyklejszych rozmowach. Skupienie na czytaniu, jakimś wysiłku intelektualnym zupełnie odpada, ba, nie jestem w stanie nawet za bardzo telewizji oglądać.