mój anioł
2007-11-30 | 16:30:11
autor: masiek | skomentuj (0)
Zapomniałam, że kogoś kochałam.
Jeden przedmiot napotkany przypadkowo, przypomniał dni kiedy byłam cholernie szczęśliwa.
Miałam w tedy dla kogo żyć.
I choć od czasu kiedy odszedł minęło 6lat nie potrafię o nim zapomnieć.
Spaliłam zdjęcia, wyrzuciłam większość rzeczy, które miały z nim coś wspólnego.
Zostawiłam jeden wierz napisany przez niego. Schowany w książce tkwił. wypadł przez przypadek.
I przez przypadek obudziły się wspomnienia.
Jest moim najkochańszym aniołkiem.
kocham listopad
2007-11-14 | 14:48:35
autor: masiek | skomentuj (0)
Czekam. Obok siedzi Mopsia i patrzy na kawałek kanapkę i kawałek żółtego sera.
Zdążyła już dzisiaj zamoczyć swój jęzor w kubku z kawą, po czym prychnęła i zachlapała mi kartki na, których męczyłam projekty....
Myślałam, że lubię jesień, trochę nie mogę się zdecydować.
No nie.
To, że pada i jest zimno nie znaczy, że listopad jest okropny.
Dla mnie, to magiczny miesiąc.
Przy tej pogodzie łatwiej ucieka się w marzenia.
Ciepła kawa, ciasto czekoladowe.
Świeczka lub kadzidełko.
Patrzę w dal. Wiatr porusza delikatnie drzewami, ciężkie chmury falują udają morze
I patrzę w dal i ciągle wierzę, że listopada przywieje mi coś magicznego....
No tak chora, bierze leki i majaczy.
Ale ja tak co roku.
Nie lubię gdy ludzie mówią, że nie cierpią listopada.
Że listopad brzydki.
No cóż nie ma słońca, ale jest wiatr.
On jest bardziej magiczny.
Nie chować się przed nim, odkryć twarz.
Poczuć go i pozwolić mu pokazać jak leci......
Nieważne dla niego problemy dnia codziennego.
Przylatuje na chwilę, dotyka i odchodzi dalej.
Niczego nie obiecuje, a jednak gdy odlatuje mam nadzieję, że coś za tym się kryje.
To z tęsknoty za nim opadają liście z drzew.
To za nim ludzie się oglądają, bo czekają na zmiany.
I tylko w listopadzie, ten wiatr ma magiczną moc.
Tylko listopad ma tyle tajemnic.
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
I co z tego, że zimno
2007-11-05 | 13:09:02
autor: masiek | skomentuj (1)
Zrobiło się zimno.
Szalik na dobre już wyszedł z ukrycia, czapka coraz częściej na głowie.
Ochronny krem nakładam na twarz.
I nie narzekam.
Bo podoba mi się jesień.
Liście szeleszczą pod nogami.
Gołe gałęzie drzew.
Wiatr który mrozi. Bryy.
A po spacerze kawa w kubek, ciepłe papucie na stopy, mopuszek na kolanach.
czytam książkę, ona chrapie i wtula się we mnie coraz bardziej.
Aż szkoda mi przerywać taką chwilę.
Niestety poranek choć leniwy musi się skończyć.
W jego miejsce wpycha się brutalność dnia.
Muszę dokończyć rozrachunek z pracą, którą porzucam.
W końcu oddać książki do biblioteki, bo się pewnie za nimi stęsknili.
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
Wieczorem spotkam się z D. Razem pójdziemy na aero. Wypijemy kawę.
Wieczorem wrócę do domu.
Będę musiała się spakować.
Bo z rana jedziemy na pogrzeb.
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
I mimo, że zimno, że dni coraz krótsze ja nie narzekam.
Bo po co.
Cieszę się, że czuję to zimno, że liście szeleszczą.
I rozglądam się dookoła z ciekawością......
powrót do codzienności jest jak pobudka z dobrego snu
2007-11-04 | 12:34:00
autor: masiek | skomentuj (0)
Przez kilka dni byłam za Poznaniem.
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
Byłam u Amelii
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
Wróciłam do mojego pudełka z codziennością i tęsknię.
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
Nie potrafię skupić uwagi na projektach, choć zaczynam się denerwować bo jak tak dalej pójdzie, to nie zdążę zrobić ich na czas.
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
Ciałem jestem, tu, w szarym mieście. A moje myśli są jeszcze u Amelii.
Chcą pić leniwie kawę. Chcą dalej grzebać w czarnej zimnej ziemi.
Chcą czuć wiatr, który przelatuje nie ograniczony murami. Chcą słyszeć szum drzew w oddali. I patrzeć w niebo, dal. Siedzieć przy ognisku, pić wino. Chcą bawić się z psiakami, słyszeć chrumolenie dwóch mopsów, być staranowane przez kochającą cała sobą buldożkę francuską.
<!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]-->
Muszę wrócić do codzienności. Którą teraz trzeba będzie ujarzmić.
Zaliczyć kilka pracowni.
Znaleźć pracę. Bo w przypływie emocji rzuciłam pracę w hurtowni, może nie zbyt fajną ale jednak dającą zarobić.
Skończyć kurs na prawo jazdy.
I w końcu wymienić cholerny dowód osobisty.
CDN.