reklama

Kwietnióweczki 2008

Dobry wieczór Aduniu:-)
mój bąbelek chyba zmienił pozycje bo już od kilku dni inaczej go czuje, troche słabiej, bo wcześniej był ułożony poprzecznie a teraz mam wrażenie że stópkowo i kopie mnie teraz mocniej niz wcześniej:szok: po pęcherzu:baffled: i czuje go bardziej w środku, chociaż brzucho też podskakuje:tak: jak uprawia tam swoje akrobacje:-) bo wcześniej to lubiał się chować po prawej stronie brzucha i oglądał sobie stópki bo brzuch był z jednej strony taki twardy i napięty a z drugiej miękki:-) taki zdeformowany:happy2:
a płaczliwy dzień miałam bo zastanawialiśmy się z Pawłem jak to będzie potem, bo mieszkanie wynajmujemy do sierpnia i od sierpnia ja już nie będe miec chyba wypłaty bo skończy mi się macierzyński:baffled: i mieliśmy sie przenieść do moich rodziców na wieś, a on teraz coś kombinuje że to może spowrotem do jego rodziców wrócimy i pomieszkamy tam do czasu aż mały bedzie mial roczek i wtedy bedzie mógł isć do żłobka a ja do pracy....
a ja mam już dość mieszkania z teściami dlatego sie wyprowadziliśmy i wynajeliśmy mieszkanie, i niemam zamiaru tam wracać:wściekła/y:
 
reklama
Maju współczuję tej sytuacji mieszkaniowej my też nie wiemy co będzie kurczę porozmawiaj jeszcze ze swoim skoro wyprowdziliście się od nich bo nie było kolorowo to po co się wracać i to z dzieckiem jeszcze może przekonasz go do swoich rodziców...musicie pomyśleć o tym..życzę pomyślnego rozwiązania dzięki bogu do sierpnia jeszcze trochę...

A mój wspaniały syn to go czuje wszędzie raz po prawej stronie a raz pod pępkiem a raz nad...ja nie wiem akrobata czy co:-D teraz drugi dzień trochę spokojniejszy ale jeszcze dwa dni temu bosheeee uszkadzał mi organy:-D aż mi chlupało coś głośno byłam w szoku i przekonana że mi coś pękło w środku :-D:-D:-D:-D nie raz to czuję powolne przesuwania ale takie wyraziste i silniejsze te ruchy...a kiedyś tylko jakieś motylki w brzuszki...:-)


Dobranoc....
 
Czesc, wspolczuje wszystkim sytuacji mieszkaniowej mialam :-(tak samo. Ale wszystko sie ulozy zobaczycie. Ja tez odnosze wrazenie jakby ma dziedzia sie odwrocila, zaczynam sie martwic bo mam nizej brzuszek i czuje ja tylko w dole, a do wizyty troche jeszcze mi zostalo. Nie moge spac na zadnym boku, a na prosto katastrofa cala noc:wściekła/y:, nie wspomna juz o bolach krzyza. Widze ze kazda z nas powoli odczuwa zmiany, niby inne a wszystkie o tym samym, wczoraj naszlo mnie na sprzatanie mieszkanka noi juz troche przesadzilam bol krocza, kregoslupa, jeszcze miesiac temu bylo spoko przed swietami wypucowane mieszkanko, a teraz chyba trzeba troche sie uspokoic. Przychodzi chyba ten najgorszy czas zaczynam sie martwic o wszystko i wszystkich, strach bierze gore nad radoscia.
 
Aha dziewczynki...

Nie wiem czy czytałyście, ale musimy wybrać między sobą MODERATORA naszego wątku :tak: Czy któraś z Was miałaby może ochotę nim zostać ??

 
katja witaj :-)

Czuję się dokładnie tak samo jak Ty... Brzuszek też mam wrażenie, że jest nisko, a synek rusza się głównie na dole... Pewnie nóżki tam ma... Ja mam wizytę 18tego, więc wypytam czy to jest okej i dam Wam znać :tak: Co do samopoczucia, to też się zaczynam bać... O to czy dam radę na porodówce, boję się żeby nie urodzić za szybko, żeby donosić maluszka, ale katja... DAMY RADĘ !!!!!!!!!!
 
Dzień dobry!!!

SILA dobrze,że humorek dopisuje mi dziś cos nie teges ale tak bywa...ja porodu nie boje się nic zero i to mnie dziwnym cudem zastanawia bo ja to panikara i się nie boję...nie wiem ale może dlatego że w ciąży za dużo jak na mą psychike dolegliwości i czekam jak na zbawienie...Sila ja też myśle czy donoszę czy np nie urodzę wcześniaka ale będzie na pewno dobrze...

A co do moderatora to nie wiem czy któraś jest chętna może ty SILA

Wiecie że 9 styczniówek juz urodziło choć nie które grubo przed terminem

dzień dobry Katja moje kopytko też w większości po środku czasami po jednym boku ale pod pępkiem czuję delikatniejsze ruchy a nad buuuu.... ale dlatego może że ułożony główkowo...

Muszę zjeść śniadanko jakieś
 
aduniu, no właśnie ja nie wiem czy dałabym sobie radę... Myślałam raczej o Maśku ;-):tak::-) Może Ona by chciała :confused: Trzeba Byłoby Jej się zapytać :tak:
 
:-)Dzień dobry.
No to wstałam przed 10:-)
Wczoraj byłam na zajęciach w szkole rodzenia. Zajęcia są podzielone, trochę z panią psycholog, potem położna i trochę ćwiczeń oddechowych.
I wszystkie fajne. Psychologia o tym jak dziecko wpływa na związek.
Położna opowiadała nam o ostatnich miesiącach ciąży, o objawach zbliżającego się porodu, o tym jak można się przygotować do porodu. No i ćwiczenia oddechowe bardzo relaksujące,tak że w samochodzie o mało nie zasnęłam.
Wojtek bardzo przejęty, słuchał i widziałam, że coś tam mu zaczyna w głowie świtać.
Choć mam wrażenie, że trochę go to przerasta. Tak to jest, pani psycholog nam to też tłumaczyła, kobiety od dawna są przygotowywane do bycia mamą, zabawy lalkami, w dom. A chłopcy samochodziki, armie żołnierzyków, dorastają bez świadomości, że kiedyś zostaną tatą. I często choć nikt sobie z tego nie zdaje srawy nasi faceci tam w środku mogą być przerażeni. Ich kobieta się zmienia, rośnie brzuszek, my go czujemy, my go rodzimy. A oni obserwują. I właśnie ponoć dobrze jest włączyć w ten proces tatusia. Dać mu się przytulać do brzuszka, pozwalać by dotykał. Rozmawiać z nim jak to on sobie wyobraża itp.
Jak maluszek się pojawi nie przepędzać od dziecka, bo często kobiety po porodzie odganiają tatusiów "nie rób tego" "źle to robisz" itp ale nie zmuszać, pozwolić by tatuś oswoił się z malcem. Dobrze jest więc gdy po porodzie tatuś może zostać z nami sam na sam. Przez choćby kilka dni nie wpuszczać do domu nikogo.
Ja tak na pewno zrobię. Przez pierwszy tydzień chcę być po porodzie z Wojtkiem i dzieckiem sama.
 
reklama
Silko, tylko czy dam radę?? Nie znam się super na informatyce itp. Tyle tylko by zrobić projekty i je opisać. Czyli to przy czy pracuję na co dzień:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry