Witajcie Dziewczynki,
Nie pisałam,bo... u mnie wcale nie jest tak dobrze jakbym chciała. Może nie powinnam Wam o tym pisać,ale z drugiej strony Wy mnie najlepiej zrozumiecie.
Jak wiecie w poniedziałek miałam moje pierwsze usg. Czekałam an nie 2 godziny, bo zdecydowałam się na wizytę u lekarza, ktory jest podobno najlepszy w moim mieście.
Zobaczyłam moje Maleństwo:malutkie rączki,nóżki-33 mm wzrostu.CUDO!
Ale okazało się, że mój Skarb ma fałdę karkową.Mimo,że może się ona pojawić na tym etapie rozwoju lekarza ona zaniepokoiła.Poradził mi żebym poprosiła lekarza prowadzącego o skierowanie do kliniki patologii ciąży.Udało mi się wczoraj tam dostać.Przyjęła mnie pani doktor-która potraktowała mnie jak pacjentkę, a nie petentkę. I zaczęła rozmawiać. Okazało się,że -po pierwsze zagrożenie stanowi infekcja,którą przechodziłam na początku ciąży-po drugie Gripex który wzięłam nie wiedząc jeszcze,że jestem w ciąży-i po trzecie najważniejsze globulki, które przepisała mi inna gin w trakcie infekcji gin-która wiedziała że jestem w ciąży. Leki te należą do grupy leków mogących powodować obumarcie płodu, upośledzenie układu nerwowego itd.
Ze względu na te wszystkie czynniki dostałam skierowanie na badania w poradni genetycznej. Badania będę miała w przyszły czwartek-cudem tak szybko.
Jestem przerażona. Nigdy wcześniej się tak nie bałam. Przestałam już prawie płakać,bo staram się tłumaczyć sobie,że to zaszkodzi Maleństwu.Tak bardzo Je kocham.To jest miłość o9d pierwszego wejrzenia.
Przepraszam nie chciałam nikogo z Was straszyć