reklama

Kwietniówki 2010!!!

Hej,
poczytałam, maiłam odpisać i mi z głowy wyleciało co komu, więc napiszę co pamiętam.

Ella - najlepszego i duuuuuużo miłości!! No i ciekawszych kolejnych rocznic:-)
Katik - szykować kąpiel facetowi.. zupełnie nie w moim stylu.. nawet o tym M. nie wspomnę he he.. wolę jak On mi szykuje i niech tak zostanie:-) Mam nadzieję, że mąż wdzięczny i czym innym nadrabia;-)
Zielonej współczuję.
Kici -witam w gronie kochających wcześnie wstawać;-)
megam - fajnie, że u Was lepiej
maonka - udanego weekendu z psiapsiółką. Ja z moją ostatnio tylko GG i kom. :-(
ewka - gratulacje dla Stasia, może księdzem zostanie he he ;-)


U mnie dzisiaj ciężki dzień. Po pierwsze spałam 4h, dzieć wstał o 5.20 i do 7.40 nie spał. Zasnęła o 7.40 na godzinę, a później szykowanie się i na szczepienie. Mój M. miał dzisiaj konferencję, więc szczepienie zaliczyłam z teściową, bo ja nie mogę patrzeć jak kogokolwiek szczepią, więc przytulam Lenkę i do niej gadam i noski-eskimoski robimy a M. (dziś w Jego roli teściowa) trzyma nóżkę. Po szczepieniu pakowanie do wysyłki listów i paczek, chwilę potem zapukała już stażystka, wyprawiłam ją na pocztę, zjadłam talerz zupy i do biura. W biurze młyn, bo kurier na czas nie dojechał. Mój na urlopie, a nowy nie doczytał że na zleceniu ma na pisane "dostarczyć do 11.00" i przyjechał przed 15.00 Laski się niecierpliwiły, potem na szybkiego rozdzielały paczki, wymieniały kasę i w konsekwencji jednej zginęło 70zł. Jak ja nie znoszę takich sytuacji, wrrrr:/ Nieciekawie poczuła się też stażystka, bo jak poszłam Lenę karmić to ją zaangażowały w szukanie i uznała, że mogą ją podejrzewać. Żeby to jeszcze gówniary jakieś były, a to baby po 40-stce. Musiałam stare pindy ustawiać do pionu. Po pracy chwila na macie z małym szogunem, którego pełno wszędzie a potem 1h wiszenia na telefonie, na szczęście rozmowy z nowymi przebiegły miło i sympatycznie. Zawsze mi się trudno za dzwonienie do nieznajomych zabrać, ale jak już się wkręcę to lecę aż do wyczerpania baterii he he. Później kąpiel młodej, karmienie (o dziwo tylko cyc, butla beee), usypianie i od 20 minut mam luz:-) Zaraz się idę myć i wskakuję do łóżka. Dobrej nocy!
 
reklama
hej dziewczynki

elvie no to dzień miałaś na pełnych obrotach a ta sytuacja z kasą nieciekawa

kici nie ma to jak poranna gimnastyka ;-);-);-);-) oby jutro nie było powtórki z rozrywki

wronka jak ty znalazłaś taki egzemplarz ? zazdroszczę !

co do pani od sprzątania to chciałabym żeby było mnie stać na taki luksus nawet mogłabym jej gotować tylko niech by zmywała po moim gotowaniu
 
Ella- wszystkiego NAJ!
Ewka- no to Stasieczek postanowił być pierwszym chodzącym kwietnówkowym dzieciaczkiem, skoro tak zawzięcie ćwiczy... tu raczkowanie... tam wstawanie... hohoho!
Katik- o tej porze roku folia to podstawa!!!
Zielona- miałam Ci wczoraj napisać... mnie zmiana czasu doprowdza do szału, bo mój zegar biologiczny jest ustawiony na czas letni i jak w zimie przesuwam wskazówki, to zarza potem czuję się totalnie rozbita! Także ja się Kostce nie dziwię!. Chłopa pogoń do roboty!!! No co za uparciuch! Meksykanki to mają jak u nas kiedyś było- kobieta rodziła i cała masa bab się nią zajmowała... nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale mnie to by nie odpowiadało... chyba...
Elvie- no to miałaś intensywny dzionek.

U nas pomału do przodu :-) Bartek pełza coraz szybciej... dzisiaj 'uciekł' mężowi pod stół i próbował zjeść kota :-D także spokojne czasy futrzaka odeszły w niepamięć!
 
oooo ja też :-), a sprzątac moge sobie sama:tak:

Mi niech ktoś sprzata , dobre żarcie to można z knajpy zamówić :-D


aniam, wypozycz meza na jakis czas, co? :-D




j)

najpierw niech wróci do domu , jak wyjechał we wtorek tak dotrze jutro :no:


Pogoda do d.. cały dzień była więc cały dzień w domu spedzony , jak ja nie lubie takich dni . od razu człowiek doła jakiegoś łapie i nic mu się nie chce . Jutro jak bedzie tak syfnie , to chyba na kulki z młodym pojade bo co tu robić jak bajoro przed domem .
od zawsze sobie obiecuje że kupie kalosze i co .. teraz się stały modne pełno fasonów , kolorów i cen przy okazji , ostatnio ogladam jedne takie z CCC a tam cena 130zł :szok: za kalosze .. chyba ich pogrzało .
 
Witam Was kobietki:-)

Zaległe buziaki dla Zosi na pół roczku :*
a tak przy okazji pytanie do mam dwójki dzieciaczków z różnicą wieku 2 latka-
Ja to jest wychowaywać 2 takie smyki? daje się radę- to dwuletnie potrafi sie jakoś zająć sobą powiedzmy? czy jest to bardzo trudne???:eek::confused::confused: pytam bo my z M myślimy nad kolejnym na przyszły rok, więc by sie urodziło jak Julik będzie miała 2 latka...tylko nie wiem czy nie jest to skok z motyka na słońce?:eek:
No to jeszcze ja się wypowiem... myślę, że ważne jest to na jakim etapie niezależności jest dziecko... podobnie jak Marysia Ulanki Jola zasypiała sama przed 20, przesypiała całe nocki, była częściowo odpieluszkowana i do tego spędzała dużo czasu z babcią w tygodniu i z dziadkami i ciociami w weekend
jak już się pojawiła Justka to niestety A miała być bardziej pomocny, a na szczęście obok miałam mamę czy siostry do pomocy i dawałyśmy radę... czasem jest ciężko, ale każdy kto ma dzieci z podobną różnicą wieku mówi, że jest najlepsza, a wg mnie dużo zależy od wychowania i postępowania... czasami A zwraca Joli uwagę, żeby uważała, ale myślę, ze takie siostrzane uściski (może czasami zbyt mocne) i śmiechy im towarzyszące są ukoronowaniem dnia pełnego pogodzenia czasu między rodzeństwem:tak:
A i wszytskiego naj... dla Was na kolejne lata...:tak:
To może dziewczyny tak mają :-) Jak już nie mam sił, albo chcę chwili dla siebie to włączam bajki (reklamy jeszcze bardziej hipnotyzują). Tylko wtedy nic nie warto mówić, bo i tak nie usłyszy. Chyba, że wspomnę o jedzeniu :-D

Potwierdzam:-D:-D:-D u nas działa hasło: ciacho;-)
Gratki dla raczkującego Sebcia:-)
Kinguunia, zdrówka... :-)
Gratki dla zębatej Alicji:-D
Witam,
mam za sobą koszmarne 3h płaczu małej (ząbkowanie), wreszcie nie wytrzymałam i zapodałam jej czopek i po kwadransie zupełnie inna dziecko:-) Dotrwałyśmy do kąpieli, a teraz wycycała matkę i zasnęła.
Zaczęłam jej podawać NAN na dobranoc przez kilka dni a dziś zwykłe NAN podałam i nie chciała pić.
Zastanawiam się teraz ile na tym moim mleku pośpi, bo wydawało mi się, że pokarm tracę i że w prawej piersi już nie mam, więc dostawiłam ją inaczej niż zwykle - najpierw do prawej - i ona cyca i cyca i cyca.. więc chyba coś jej tam leci;-)
Współczuję płaczu Lenki... a co do karmienia piersią to już myślałam, ze tylko Justka nie najada się moim mleczkiem... a do tego w ciągu dnia nawet nie chce, no chyba, że nie może zasnąć jak tata za bardzo rozpali w piecu, ale to tylko piciu...
no, ale ten dzień który opisałaś to prawdziwy szacun... masz co robić kobieto:tak:
no i terrorsytka mi rośnie...jak wraca:confused:m z pracy po 6 godzinach, to krzykiem wymusza na mnie cycusia...nie to że głodna, ale pewnie się chce przytulić...więc leci czy nie leci cycuś musi być :-)
Oj ja bym tak chciała.. uwielbiałam karmić Jolę po przyjściu z pracy... za to Justka to charakterna i za nic nie weźmie:baffled:
Kamisia, świetnie, że Antoś przesypał nockę... oby mu tak zostało:tak: co do ulewani, to może zbyt łapczywie pił:confused:

Padam ze zmeczenia.
.
Nienawidze zmiany czasu, moje dziecko przez nia glupieje. Niby dla Kostki czasem ciagle obowiazujacym jest ten sprzed kilku dni, jednak obserwujac nasz tryb bycia, stara sie zmienic nieco swoj. Efekt tragiczny. Niebardzo je, bo albo jeszcze nie jest glodna, albo juz nie. Spi calkiem OK, ale tylko w naszym lozku, przez co ja prawie nie spie, a jesli nawet to skrecona w chinskie 88. Mala nie moze sie zdecydowac o ktorej godzinie isc spac... Chlop mnie doprowadza do szalu. bo nie rozumie, ze dziecko ma wewnetrzny zegar, ktory ma za nic zmiany czasu. W dodatku znowu nic w domu nie robi (chlop nie Konstancji wewnetrzny zegar), dzis wyniosl smieci i taaaaaak sie strasznie narobil. A moj dzien od rana wygladal tak: karmienie malej, przewijanie, krotka zabawa, przewijanie, proby uspienia brzdaca. Przyszykowanie dyni do marynaty i gotowanie zupek dla dziecka (bo z kasa coraz gorzej). Mala domaga sie cyca, wiec cycanie, marynowanie dyni i przetwarzanie ugotowanych warzyw w zupke. Karmienie dziecka po uprzednim szykowaniu obiadu dla nas. Dziecko nie chce zupki, ale walczymy przez poltorej godziny. po kilku lyzeczkach cyc. Usypianie malej. Konczenie obiadu. Gdzies przewijanie, zabawa, stracilam rachube tego co sie dzialo. Zjadlam obiad, chyba zajelo mi to 3 minuty - odkad jest Kostka nie mam czasu na rozkoszowanie sie jedzeniem. Ojciec malej spedzil pol godziny na jedzeniu. Gary oczywiscie od niepamietam kiedy niepozmywane, bo przeciez chlopa mam zarobionego na smierc. Musialam oczywiscie w miedzyczasie robienia wszystkiego myc to, co mi potrzebne bylo. Deserek dla Kostki, ale mala po polowie sloiczka w ryk. Znaczy kapiel. Wykapalam, dalam butle. Teraz mala lezy na moim lozku i bawi sie. Jesc mi sie chce. Nie moge jej polozyc do lozeczka, bo bedzie ryczec. Cos smierdzi, chyba kolejny kupal. Kiedy ten dzien sie skonczy? Byl kupal.


Wczoraj poszlismy to tubylczej rodziny malzona, bo dzien zmarlych i gdybysmy nie poszli, na smierc by sie obrazili. No i uslyszalam, ze zle robie dajac dziecku cyca, mala powinna juz normalnie jesc. A niech sie gonia. Jakas kuzynka pyta sie kto mi pomaga. POwiedzialam zgodnie z prawda, ze wszystko sama robie. Taaaaaaaaaaaaaaakie oczy ze zdziwienia zrobila, no bo Meksykanki maja do pomocy matke, tesciowa, babki, prababki i szwadrony siostr, ciotek i innych kobiet. A ja sama jak palec jestem.

Widzę masz doła... przytulam mocno i niech szybko odejdą smutki:-) jutro będzie lepiej:tak:
Ewka, ale ten Staś jest szybki w opanowywaniu nowości:szok:
U nas pomału do przodu :-) Bartek pełza coraz szybciej... dzisiaj 'uciekł' mężowi pod stół i próbował zjeść kota :-D także spokojne czasy futrzaka odeszły w niepamięć!
:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D:-D

U nas pierwszy dzień w pracy był ciężki, bo nie dość, że dzieci do tej pory niezdyscyplinowane, to jeszcze mi się trafił przypadek ADHD połączony z wychowaniem bezstresowym w domu... no po prostu koszmar... do tego praca w tym tygodniu do 17 jest upiorna:baffled: nawet nie mam czau pomyśleć co tam u moich panienek... a do domu wracam expresem, nawet do sklepu nie zajrzę...
Wczoraj dziewczynki były u babci, ale Jola jak Justka się rozpłakała chciała do domu... Justynka już dobrze reaguje na babcię... dzisiaj postanowiłyśmy, że babcia przyjedzie do nas i jak przyznała teściowa było o niebo lepiej:biggrin2: za to tak się wyszalały, że zaraz po 19 padły;-)

No i się wyczerpałam...:-p idę na HOUSE'A:-D
 
Dzieki.



Z tym komentarzem, a wlasciwie ogromnym zdziwieniem Meksykanki o tym, ze ja sama wszystko robie, nie mialo na celu nic zlego - tak mysle. Ona nawet zaoferowala pomoc, ale ja nie chce JEJ pomocy. Juz pomijajac fakt, ze nie chce wychowywac corki po meksykansku, to w koncu ona ma swoje dzieci (4) i kupe roboty we wlasnym domu. Mnie szlag trafia, ze moj wlasny chlop nawet nie pomysli o tym zeby mi pomoc. Dla niego to zupelnie normalne, ze sama sobie radze, a ze czasem na twarz padam, dla niego jest jedna odpowiedz: przespij sie jak Kostka spi. Ta, tyle, ze ona prawie nie spi, a dla mnie spanie w dzien to strata czasu (bo przez pol godzine Konstancinej drzemki moge zrobic conieco), no i po takim podsypianiu jestem tylko zamulona. No i gdyby nie to, ze pierwszy raz kobiete na oczy widzialam, pewnie pomyslalby ze jej zaplacilam, coby to zdziwienie przed nim odegrala.


No i mialysmy isc na spacer, ale strasznie wieje i nie wiem, czy mala sie nie podziebila. Bardzo jest marudna i dzis (jakis cud) spala ponad godzine, a ja lezalam sobie kolo niej i sie relaksowalam. Jak chlop wlazl do pokoju, zamknelam oczy i udawalam, ze spie. Nie chce mi sie z nim gadac.
 
Zielona - kolorowo to Ty tam nie masz, a z tego co pamiętam jeszcze o jednym dziecku marzysz. Ja bym się zastanowiła. No i chłopa do pomocy jakoś zagoń. Zrobić umiał to teraz niech bawi.

A ja leżę i oglądam "Kości" :-)

Mój M. planuje mnie szybciej do sypialni zaciągnąć to przygotował już za mnie wysyłkę i nawet kolację zrobił - grzanki z pomidorami, bazylią, mozarellą i czosnkiem - pycha! Zaskoczył mnie:-)
 
Elvie - podziwiam, ze z tym jedzeniem stale do sypialni kursujecie.
Ja tam nienawidze jesc w lozku, okruchy potem mnie w tylek uwieraja:-p




Katik - szykować kąpiel facetowi.. zupełnie nie w moim stylu.. nawet o tym M. nie wspomnę he he.. wolę jak On mi szykuje i niech tak zostanie:-) Mam nadzieję, że mąż wdzięczny i czym innym nadrabia;-)
W moim stylu zasadniczo to rowniez nie jest, ale jesli L miedzy powrotem z pracy a wyjsciem do szkoly ma 35 - 40 minut na kapiel, obiad i czas dla dziecka, to wole nalac mu tej wody, i dodac Poli kilka minut do tych 15 spedzonych z ojcem w ciagu calego dnia.
 
Ostatnia edycja:
hej dziewczynki

elvie no to dzień miałaś na pełnych obrotach a ta sytuacja z kasą nieciekawa

kici nie ma to jak poranna gimnastyka ;-);-);-);-) oby jutro nie było powtórki z rozrywki

wronka jak ty znalazłaś taki egzemplarz ? zazdroszczę !

co do pani od sprzątania to chciałabym żeby było mnie stać na taki luksus nawet mogłabym jej gotować tylko niech by zmywała po moim gotowaniu

Byłam tak wyczerpana po poprzedniej nocy, że tej nocy wstałam tylko raz... zrobić siusiu :-p a jak mały się przebudził na jedzonko to tatuśka wysłałam aby się wykazał :-D rano to samo ;-) ignorowałam to, że mały sobie śpiewa i czekałam aż tata usłyszy... dzięki temu dzisiaj czuje się nawet jak człowiek :-)

elvie - zazdroszczę Ci kolacji... mój mąż i przygotowywanie posiłków to dwa różne światy... on nawet jajecznicy nie zrobi :-p a co do jedzenia w łóżku to ja akurat uwielbiam :-D talerzyki są od tego aby na nie kruszyć, a jak coś spadnie to później można wytrzepać... mała cena za śniadanie zjedzone jeszcze w ciepłym łóżeczku :-)
 
reklama
jak odpisywałam na pielęgnacyjnym elvie to mi się przypomniało, że od kilku dni ciągle mi się śni że w ciąży jestem... :szok: to pewnie przez to, że moja kumpela miała termin na 28/11 i dalej jest w dwupaku, a codziennie gadamy... w sumie to zaczynam myśleć, że to nie było by nic strasznego, jakbym była znowu :-D sama z siebie się śmiałam, bo uznałam, że nawet poród mi nie straszny... a przecież mój był okropny... no ale może poczekam jeszcze aż zmienię pracę na lepszą ;-) hehehe
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry