Cześć dziewczyny,
Nie doczytam Was dzisiaj bo padnięta jestem jak nigdy...
Mój M obiecał mi wypad na weekend bo jako że tu sami jesteśmy to nie będzie możliwości jak mała się urodzi (nie będzie jej z kim zostawić) Tak więc pojechaliśmy do Oslo do Ikei heh a po drodze jeszcze do kilku sklepów. Kupiłam troszkę ciuszków dla maluszka, kupiliśmy meble (po remoncie ciągle kompletujemy wyposażenie domu) no i trochę rzeczy do dekoracji (jakieś poduszki i takie tam) No i po tej wyprawie ledwo żyję...
Joanna witaj ponownie. Już myślałam że o nas zapomniałaś
Doli Ty nasza panikaro

Dobrze że nie jest najgorzej. Teraz wypoczywaj, i postaraj się nie stresować jak żeby Ci się ten brzuch nie napinał bo to jeszcze za wcześnie na poród.
Pat dobrze że Ty tu dyżur trzymasz jak naszej matki nie ma to jak trzeba do porządku doprowadzisz i po rozum wyślesz
Lei ja mojego w przyszłym tyg zagonię do sprzątania bo u mnie to co raz gorzej z koordynacją. Mam wrażenie że niedługo brzuch mnie przeważy i wyląduję jak długa na podłodze
Tabasia ja też nie jestem spakowana, choć akurat za dużo rzeczy nie potrzebuję.
Aylin Ty to masz siłę na te podróże. Ja po dzisiejszym dniu przynajmniej do porodu mam już dość.
Kuklaki to co tam jeszcze w tej Ikei kupiłaś (tośmy się zmówiły z tą wyprawa hehe)
Anulka Ty to marcówka jesteś więc nie dziwne że tyle dolegliwości typowych dla końcówki ciąży.
Natasza Ty tak często nie łap dołów bo widzę że jedyne co Ci pomaga to zakupy a Ty już nie masz gdzie tych maluszkowych ciuszków upychać
Myla czujesz się już jak u siebie na Tych nowych włościach czy jeszcze nie do końca jak u siebie?
Asiorek to już wszyscy na miejscu jak futrzaki dojechały

I jak Ci tam na emigracji?
Ok dziewczynki ja uciekam do wyrka bo już na oczy nie widzę.Dobranoc wszystkim
