Lei, Mila też to rozumiem i dlatego boję się co dalej. Też w pierwszej ciąży niezależna, spanie do południa, wylegiwanie sie z lapkiem, a jak tylko zrobiło się ciepło i pogoda to spacerki po sklepach, do mamy najczęściej na obiad, tylko wkurzałam sie że mojego P. nigdy w domu nie było, ale przez to spokój miałam. A teraz horror, nie dość, że całą ciąże ciągle choroby, a zamist o siebie sie troszczyć to ja o starsze dziecie, trzeba wstać wyprawić do przedszkola, ugotować, sprzątać, a w pierszej jak posprzątałam to było bo nie miał kto bałaganić, na spacery nie chodzę, bo wystarczy że przez pół miasta muszę lecieć odebrać z przedszkola, i na zakupy, wystarczy. Gdzie upragniony relaks, rozpieszczanie, człowiek rozpacza, że nie jest tak sprawny jak przed ciążą :-(