Mi raz miejsca w autobusie ustąpiła Pani po pięćdziesiątce. Ostatnio w tramwaju stałam, obok mnie stała kobieta i jak tylko zwolniło się jedno miejsce to patrząc na mnie pobiegła w jego stronę, żebym tylko nie zdążyła go przed nią zająć. W innym autobusie jedna widząc miejsce siedzące tak się zaczęła na mnie pchać, jakby mi dziecko z brzucha chciała wycisnąć i w biegiem rzuciła się na to miejsce (niestety w ciąży nie dysponuję takim refleksem jak kiedyś

, no ale samochodem też niestety nie).
A w kolejce w sklepie raz wepchnął się przede mnie podpity facet, który stwierdził, że ja mam za dużo zakupów, a on tylko flaszkę. Tak mu nagadałam, że w efekcie flaszki nie kupił, bo kobieta w kasie powiedziała mu, że jest nietrzeźwy i ona mu alkoholu nie sprzeda. Zaczął coś wyzywać, że jak jestem w ciąży to już mam wymagania. Odpowiedziałam mu, że nie wymagam, żeby mnie ktoś przepuszczał w kolejce, ale nie pozwolę, żeby taki baran mi się w nią wpychał.
Generalnie to staram się nigdzie nie wybierać w godzinach szczytu, a np. na pocztę zdarza mi się iść trzy razy tego samego dnia, bo mam ją po drugiej stronie ulicy i często wolę się trzy razy przejść spacerkiem polując na małą kolejkę, niż stać tam ponad pół godziny, bo wiem, że akurat na poczcie zawsze wszyscy się spieszą i nikt mnie w kolejce nie przepuści.