Mnie też się nie spieszy, chciałabym przetrwać cały styczeń spokojnie. Torba to nawet nie skompletowana a co tu mowa o spakowaniu!
Nie pojechałam dzisiaj do poradni patologicznej, bo w piątki i poniedziałki nieczynna - dobrze, że zadzwoniłam. Pojadę we wtorek ale juz sobie wyobrażam jak się na mnie kierowniczka wydrze (bo to taki typ), że miałam przyjść najszybciej jak się da, a tu już 2 tyg. miną. Co ja poradzę, że się pochorowałam. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że tu czas nagli a termin CC nie ustalony. Ale mogła mi od razu w grudniu ustalić wizytę do gina a nie czekać na ten nieszczęsny papier od neurochirurga.
Mąż już przeżywa jak sobie poradzi z synkiem jak ja będę w szpitalu (głównie o ubrania mu chodzi), jeszcze nam się samochód znowu psuje, wiec musimy go doprowadzić do bezpiecznego stanu, żeby nie odmówił posłuszeństwa w najbardziej nieodpowiednim momencie.
A propos męża, to przypomniałam sobie jak przy poprzednim porodzie jak miałam wyjść ze szpitala i brał ubranka dla mnie i synka, to o mało co a nie zabrałby mi butów
Jeszcze z wiadomosci od Viki, udalo jej się, że nie była nacinana, jak twierdzi olejek migdalowy pomógł, a do tego kontrolowane skurcze parte. Więc smarujcie się dziewczyny!
A z tym SMSem od Viki wpisanym na BB po 6 rano to nie myslcie sobie, ze ja taki ranny ptaszek jestem. Akurat synuś postanowił przyjść do nas do pokoju i zażyczył sobie mleczko, więc przy okazji odczytałam SMSa, uruchomiłam kompa i poszłam z powrotem spać. Najlepszy był mąż, bo nie mógł zrozumieć, co ja takiego robię na kompie o 6 rano

A teraz jestem kompletnie rozbita, bo leżałam w łóżku do samego południa. L4 mi kompletnie nie służy, straszny leń się ze mnie robi.