reklama

Laktacja

może on nie potrafi ssać cyca, sprawdź czy połyka pokarm, cz\y tylko trzyma cyca w buzi

jeżeli nie potrafi ssać cyca, to podając butlę jeszcze bardziej mu to utrudnisz, kup nakłądki na piersi (avent po ok 15 zł) i wtedy może załapie cyca lepiej.
 
reklama
a ja dzis karmilam od 3 w nocy az do tej chwili,gdy maz wlaczyl odkurzac,bo kurz fruwal w powietrzu juz ,no i mala zasnela...albo ze zmeczenia,albo na dzwiek odkurzacza,sama nie wiem.W dodatku u nas zaczynaja sie chyba kolki,bo Majka tak jak ssie zaczyna sie prezyc,plakac...dzis poraz pierwszy wlazylam jej czopek-tak sie rozplakala ze ja razem z nia,ale mi serce pekalo,bo tak rozpaczliwie jeszcze nigdy nie plakala,w dodatku przezemnie :( :(
 
Benita - nie myśl, że to przez ciebie bo jeszcze wpadniesz w jakąś depresję!!! Duża część dzieci ma kolki niezależnie od tego co ich mamy zjedzą...
Naszego malucha uspokajamy czasem suszarką (po kąpieli go "suszymy"), no i niestety próbujemy od wczoraj dawać mu smoka - trochę pluje ale delikatnie przytrzymujemy palcem - on sobie pocmoka, pocmoka, zasypia i wypluwa (i tak kilka razy aż zasnął na dobre)...Inaczej ciągle musiałabym go przystawiać do piersi.
A na "wymuszenie" bąków - masaż brzuszka, "jeźdżenie rowerkiem", tańce, kładzenie na brzuchu, koperek z Herbapolu pity przeze mnie - nie wiem czy nie powinnam dawać też Piotrkowi wtedy wszyscy puszczalibyśmy bąki a nie tylko mały i ja ;D ;D ;D...
 
azik pisze:
może on nie potrafi ssać cyca, sprawdź czy połyka pokarm, cz\y tylko trzyma cyca w buzi

jeżeli nie potrafi ssać cyca, to podając butlę jeszcze bardziej mu to utrudnisz, kup nakłądki na piersi (avent po ok 15 zł) i wtedy może załapie cyca lepiej.

Ssie dobrze i mocno, ale dosyć szybko się męczy i na cycu przysypia. Już w szpitalu stwierdzili, że porządnie i poprawnie się przysysa. To samo potwierdziła położna już w domu. Nie mam pomysłu co robić - we wtorek idziemy do pediatry, może coś zaradzi. Tymczasem ile daję radę tyle ciągnie cyca, a jak zaczyna się denerwować lub przysypiać tak, że niczym nie da się wybudzić - daję butlę z własnym mlekiem.
 
Benita - nie ma Twojej winy w tym że Twoje cudeńko płacze.
jesteś najwpanialsza mamą pod słońcem - i od tego zacynaj dzień - inaczej zwariujesz i wcale dziecku nie pomożesz.

na kolki nie ma wpływu dieta mamy - tylko niedojrzałe układy trawienne dziecka
co najwyzej Ty możesz przyprawić dziecko o uczulenie lub jednorazowe gazy (co zdarza się również dorosłym)

ciężko jest, zwłaszcza jak nie mamy pomysłu by pomóc dziecku, przy okazji my jesteśmy wyczerpane, mamy dosyć wszystkiego i tylko marzymy o 3 godzinach ciągłego snu w nocy.

ale to mija, dziecko rosnie - daje się zabawić, zagadać, ululać, rodzice poznają potrzeby dziecka...
 
iwosz pisze:
Benita - nie myśl, że to przez ciebie bo jeszcze wpadniesz w jakąś depresję!!! Duża część dzieci ma kolki niezależnie od tego co ich mamy zjedzą...
Naszego malucha uspokajamy czasem suszarką (po kąpieli go "suszymy"), no i niestety próbujemy od wczoraj dawać mu smoka - trochę pluje ale delikatnie przytrzymujemy palcem - on sobie pocmoka, pocmoka, zasypia i wypluwa (i tak kilka razy aż zasnął na dobre)...Inaczej ciągle musiałabym go przystawiać do piersi.
A na "wymuszenie" bąków - masaż brzuszka, "jeźdżenie rowerkiem", tańce, kładzenie na brzuchu, koperek z Herbapolu pity przeze mnie - nie wiem czy nie powinnam dawać też Piotrkowi wtedy wszyscy puszczalibyśmy bąki a nie tylko mały i ja  ;D  ;D  ;D...
Ja to wszystko robie- i masaze,i zginanie nozek,i herbatkemktora piejmy i ja,i Maja,dajemy jej Espumisan,ale i tak nic z tego nie skutkuje jak zacznie sie na dobre prezyc... :( .Juz wykluczylam prawie wszystko z diety,jem tylko jakies glupie wedliny z chlebem,zaden nabial,ale nie wiem czy bedzie poprawa.
 
azik pisze:
Benita - nie ma Twojej winy w tym że Twoje cudeńko płacze.
jesteś najwpanialsza mamą pod słońcem - i od tego zacynaj dzień - inaczej zwariujesz i wcale dziecku nie pomożesz.

na kolki nie ma wpływu dieta mamy - tylko niedojrzałe układy trawienne dziecka
co najwyzej Ty możesz przyprawić dziecko o uczulenie lub jednorazowe gazy (co zdarza się również dorosłym)

ciężko jest, zwłaszcza jak nie mamy pomysłu by pomóc dziecku, przy okazji my jesteśmy wyczerpane, mamy dosyć wszystkiego i tylko marzymy o 3 godzinach ciągłego snu w nocy.

ale to mija, dziecko rosnie - daje się zabawić, zagadać, ululać, rodzice poznają potrzeby dziecka...
No to jak i dieta nie wplywa,to ja nie wiem co moge zaradzic.A w dodatku mamy okropnista wysypke,no i nasza Pani doktor wlasnie stwierdzila ze to moze byc albo uczulenie na nabial,albo na kosmetyki- i teaz wszystko zmieniamy.
 
Benita, wiem, co czujesz, bo my przerabiamy dokładnie to samo. W ostatnim tygodniu kolki jeszcze bardziej się nasiliły (podobno szósty-ósmy tydzień są pod tym względem najgorsze). Jasia kolki dręczą nie tylko raz dziennie, ale czasem dwa i trzy razy. A są dni, że po każdym karmieniu kwęka, pręży się i nie może zasnąć. I też próbowaliśmy już wielu metod. Aktualnie dostaje Infacol, ale też nie pomaga. Nasza położna mówi, że jest tylko jedna rada "trzeba to po prostu przetrwać". Przy pierwszej kolce Jasia też płakałam razem z nim, ale teraz potrafię to sobie wytłumaczyć i nie biorę tego do siebie. Poza tym nasz płacz i zdenerwowanie tylko sprawę pogarszają. Jak Jaś rozpaczliwie płacze staram się dać mu wsparcie i przetrwać. I zawsze sobie wtedy powtarzam, że to w końcu nie żadna choroba i że samo minie. Są gorsze problemy z dzieciaczkami. Więc Bogu dzięki, że dręczy nas tylko kolka. Trzymaj się Benita i głowa do góry - co nas nie złamie, to nas wzmocni ;)
 
Na kolki przetestowałam tylko jeden środek- Sab Simplex.
U Darii zawsze działał.
Przyznam się, ze i teraz kilka razy podałam Martynie, choć nie jestem za farmaceutykami tak wcześnie.
Ale jak dzidzia pręży się i męczy, to człowiek zrobi wszystko byle jej ulzyć.
Trudność polega na tym, że w aptece (przynajmniej u nas) go nie ma.
Jest natomiast na necie. Może warto spróbowac, jak już wszystko zawiedzie...
 
reklama
mokkate pisze:
Na kolki przetestowałam tylko jeden środek- Sab Simplex.
U Darii zawsze działał.
Przyznam się, ze i teraz kilka razy podałam Martynie, choć nie jestem za farmaceutykami tak wcześnie.
Ale jak dzidzia pręży się i męczy, to człowiek zrobi wszystko byle jej ulzyć.
Trudność polega na tym, że w aptece (przynajmniej u nas) go nie ma.
Jest natomiast na necie. Może warto spróbowac, jak już wszystko zawiedzie...
Mokkate, gdzie dokladnie n necie?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry