Ja też polecam Medeli, mam Lactaset (daałam 84 zł), a do tego wypożyczony na razie silniczek Lactina Electric Plus (całość kosztowalaby ok. 300 zl). Mam nadzieję, że nawał niedługo minie i poradzę sobie ręcznie. Natomiast jeśli macie problem i macie kasę, to polecam!
Ja miałam kryzys w sobotę, tak wielkie i nabrzmiałe piersi - nie mogłam małego w ogóle przystawić, bo brodawka była nie do uchwycenia. Odwiedziła nas wtedy znajoma położna, która jednocześnie współpracuje z medelą. Zrobiła mi masaż piersi, pokazało jak to robić - żeby te stawrdnienia czyli zatkane kanalilki "przepchać" - ogormnie mi to pomogło! No i polecam przed karmieniem okład z czegoś gorącego (mokrej gorącej pieluszki albo ciepły pysznic dla piersi), a po karmieniu z czegoś zimnego (kapusty czy zmrożonej pieluszki). Teraz owszem z jednej piersi karmię i jeśli małego to wystracza to z drugiej odciągam, ale teraz przynajmniej nie jest tak, że czuję piersi jako wiszące kamienie...
A co do ilości - dziś np. nakarmiłam małego z jednej piersi, po czym odciągnęłam z drugiej i potem jeszcze trochę z poprzedniej, bo zaczęło mi z niej kapać ;D i wyszło 50 ml.
Ale pewnie u mnie sytuacja wygląda trochę inaczej, no bo jeszcze jestem mamą krótko karmiącą :-)