Larvuniu, ja podaję jednego, jak go porządnie wyssie, to dopiero drugiego. Tak czytałam, że w ten sposób należy robić. Kiedy dzieciaki zaczną jeść więcej, przez moment może nam brakować papu, ale zaraz wyprodukuje się tyle, ile potrzeba. Tyle z teorii. U mnie w praktyce wygląda to tak, że piersi za bardzo mnie bolą, żebym pozwoliła Edgarowi ssać je "na pusto" - za bardzo się wtedy wścieka, szarpie... brrr... Obawiam się, że przy kolejnym skoku po prostu pokarm zacznie mi zanikać... Próbuję działać laktatorem, ale to nie to samo.